Masówka: Wrzesień 2016

Już jutro Październikowa Wypominkowa Masa Krytyczna i nowe wydanie Masówki, a tymczasem publikujemy elektroniczną wersję wydania wrześniowego, a w nim:

  • A będzie dalej tak, jak jest – czyli dlaczego z Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu znów nic nie wyniknie
  • Przyjęcie mandatu – poradnik rowerzysty w opałach
  • Góralu, wracaj do hal – o wyższości roweru miejskiego w mieście
    oraz Artykuł Miesiąca:
  • Staram się nie widzieć konfliktu – wywiad z Marcinem Wójcikiem

Plik PDF do pobrania: Masówka – Wrzesień 2016

Szlakiem pamięci prezydenckich obietnic

Nikt wam tyle nie da ile prezydent obieca. Oczywiście można by to powiedzieć o każdym polityku, ale jeżeli chodzi o rowery to władze Krakowa celują w mistrzostwo, cechując się nie tylko imponującym rozmachem obietnic, ale też żelazną wytrwałością jeżeli chodzi o brak ich realizacji.

Jak w każdym sporcie, również w ściemnianiu wybitne wyniki wymagają mocnego składu i utrzymania stabilnej wysokiej formy przez cały czas rozgrywek. Tak też jest w interesującym nas przypadku. Wystarczy popatrzeć na uchwałę CIX/1493/10 Rady Miasta z 2010 r. w sprawie przyjęcia Programu Inwestycji – Studium Podstawowych Tras Rowerowych żeby stwierdzić, że nie mamy do czynienia z beniaminkiem. Równe zero na monitorze referendalnym dowodzi stałości formy.

Już to dałoby wygraną w cuglach, ale przecież prawdziwą radość kibicom sprawiają akcje widowiskowe, wprawiające publikę w euforię i pamiętane latami. Oczywiście, w Krakowie takich akcji nie brakło. Najpierw błyskotliwie rozegrał 150 km ścieżek prezydent Majchrowski. Zagrywkę odebrał wiceprezydent Trzmiel i zalicytował 27 mln zł, nonszalancko dorzucając szczegółową listę planowanych inwestycji.

Takie osiągnięcia wymagają masowego docenienia. Dlatego pojedziemy szlakiem pamięci zeszłorocznych obietnic wiceprezydenta Trzmiela. Mamy nadzieję, że zrekompensuje mu to choć trochę przegraną w plebiscycie na Zardzewiałą Zębatkę 😉

Kasa misiu, kasa

Jesień. Pieniędze przerzucane z jednej rubryki do innej w projekcie budżetu miasta szeleszczą jak opadające liście. W przeciwieństwie do liści, które Anemoi sprawiedliwie rozdzielają między ścieżki rowerowe, chodniki, jezdnie czy parkingi samochodowe, krakowskie budżetowe wiatry nieodmiennie wieją rowerzystom w oczy. A jak już nawet jakieś pieniądze na infrastrukturę rowerową padną, to często potem są z niej pracowicie zmiatane.

Wyjątkiem od reguły był jedynie rok 2014. Oczywiście korelacja z wyborami lokalnymi była całkowicie przypadkowa, tak samo jak nigdy nie zrealizowane obietnice z zeszłego roku zupełnie przypadkowo złożone zostały tuż przed wyborami parlamentarnymi.

Źródłem optymizmu nie może być również wzrost w bieżącym roku nakładów zewnętrznych na Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Jest to efekt czysto księgowego zabiegu polegającego na przeniesieniu na bieżący rok niewykorzystanych środków z poprzedniego roku. Co gorsze, okres w którym środki te można wykorzystać kurczy się, rośnie więc ryzyko ich przynajmniej częściowej utraty.

Porównanie z innymi miastami jeszcze dobitniej pokazuje, że w kwestii rowerów Kraków to nadal Golicja i Głodomeria. Dla przykładu, tegoroczny budżet rowerowy Wrocławia wyniósł 25 mln zł (nie licząc środków na utrzymanie roweru miejskiego). O pieniądzach przeznaczanych na infrastrukturę rowerową w obecnej stolicy nie ma nawet co wspominać, z naszej prowincjonalnej perspektywy te kwoty wydają się kosmiczne, wręcz niewiarygodne.

Po ponad dwóch latach można definitywnie stwierdzić, że okadzanie referendum nie działa na budżetowe demony. Dlatego słowami klasyka chcemy przypomnieć Panu Prezydentowi o jego obietnicach.

Uwaga: wykres nie obejmuje nakładów na kładkę Ojca Bernatka oraz na obsługę roweru miejskiego. Realizacja budżetu w roku 2016 obejmuje tylko pierwsze półrocze (nowsze dane nie zostały jeszcze opublikowane).

Do przerwy 29 do 110

Kontrakt 100 Rozwiązań jest ambitnym planem poprawy krakowskiej infrastruktury rowerowej, z założenia koncentrującym się na zadaniach nie wymagających znacznych nakładów finansowych. Kluczowym jego elementem jest udział strony społecznej polegający na zgłoszeniu miejsc w których taka działania są możliwe. Zainicjowany w 2013 roku przy znaczącym udziale obecnego oficera rowerowego Marcina Wójcika projekt doprowadził do sformułowania w ramach Krakowskiego Dialogu Cyklicznego 110 zadań.

Bardzo szybko okazało się, że oryginalnie przewidywany dwu- lub trzyletni czas wykonania jest niezbyt realistyczny. Po trzech latach prac stopień realizacji wynosi 26% (wykres pomija pięć zadań dla których nie udało się ustalić daty wykonania). Wymieniając niektóre przyczyny tego stanu rzeczy, Marcin Wójcik jest znacznie bardziej ostrożny z prognozowaniem terminu zakończenia projektu. Sądząc po dotychczasowym tempie niewykluczone, że przyjdzie nam poczekać 9 kolejnych lat, choć wyraźny wzrost dynamiki w bieżącym półroczu może napawać lekkim optymizmem.

Marcin Wójcik: Staram się nie widzieć konfliktu

Grzegorz Mazur: Jesteś jeszcze oficerem rowerowym czy już pieszo-rowerowym?
Marcin Wójcik: Do piątku jestem kierownikiem Zespołu ds. Realizacji Polityki Rowerowej w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Nie wiem jeszcze co będzie potem, ale mam nadzieję, że obecna struktura możliwie sprawnie zostanie przekształcona w nowy, o szerszych kompetencjach Zespół ds. Mobilności Aktywnej.
Maciej Ochałek: Czy ta zmiana nie oznacza rozmieniania się na drobne?
MW: Niekoniecznie, ale obawiam się tego. Przekonamy się dopiero kiedy nowy zespół zacznie funkcjonować.
MO: Co sądzisz o efektach Europejskiego Tygodnia Zrównoważonej Mobilności?
MW: Kluczowe były zaproponowane przez pana dyrektora Franka próby ograniczenia ruchu samochodowego przy placu Nowym i na ul. Podzamcze. Był to ważny i według mnie udany eksperyment. Co prawda zmniejszenie ruchu na Kazimierzu wywołało sporo kontrowersji, ale uważam obecną sytuację za na tyle złą, że w przyszłości musi ulec zmianie, i nasza próba była ważnym pierwszym krokiem w tę stronę. O wiele lepiej zostały przyjęte zmiany na ul. Podzamcze i mam nadzieję, że już niedługo uda się je wprowadzić na stałe.
MO: Uważasz próbę na Kazimierzu za udaną pomimo tego, że zakaz był nagminnie łamany przez kierowców?
MW: Rzeczywiście trochę zawiodła egzekucja, ale to jest powszechny problem. Z tego co wiem na co dzień prawie 50% samochodów przejeżdżających przez pl. Wszystkich Świętych robi to nielegalnie. I nawet tam, w bezpośrednim sąsiedztwie Urzędu Miasta nie udaje się zakazu wyegzekwować. Z drugiej strony ograniczenie ruchu na ul. Podzamcze było skuteczne.
GM: Jedna z ważnych tras rowerowych prowadzących do ul. Podzamcze wymaga przejechania na wprost z Krakowskiej do Stradomskiej, co niestety nie jest możliwe. Dlaczego i czy planowana jest zmiana?
MW: Zespół Zarządzania Ruchem do tej pory nie wyrażał zgody na dopisanie rowerów do tabliczki zezwalającej na jazdę na wprost. W dokumentacji na przebudowę Stradom i Krakowskiej są przejazdy na wprost tylko dla rowerów i tramwajów.
GM: Jak czujesz się siedząc okrakiem na barykadzie? Jak z tej pozycji wygląda konflikt pomiędzy władzami miasta a aktywistami rowerowymi?
MW: Staram się nie widzieć konfliktu. Niestety, nie widzę też współpracy. A bez współpracy trudno sobie wyobrazić przełom w postrzeganiu roweru jako jednego z podstawowych środków komunikacji w mieście.
GM: Kiedy zostanie zrealizowany uzgodniony przecież między środowiskiem rowerowym a miastem Kontrakt 100 Rozwiązań?
MW: Nie wiem. Możliwe zresztą, że ze względu na koszt i złożoność niektórych postulatów, w pełni nie zostanie zrealizowany nigdy.
GM: Przejazdy rowerowe wzdłuż i przez Nowosądecką chyba nie są aż takie drogie, a nie zostały dotąd zrealizowane, choć okazja była kiedy niedawno remontowano i jezdnię i część chodników?
MW: Remont nie zmieniał organizacji ruchu, która musiałaby ulec zmianie przy wprowadzeniu przejazdów. A na opracowanie nowej po prostu zabrakło mocy przerobowych.
MO: A na co starczyło?
MW: Brakłoby czasu na wymienienie wszystkiego, cały zespół pracuje bardzo intensywnie. Kronikę zakończonych sukcesem zadań każdy może zobaczyć na @oficerKRK na Twitterze. Niestety, czasami nasza praca jest marnotrawiona. Na przykład przygotowany przez nas pierwszy projekt organizacji ruchu na ul. Zamoyskiego został odrzucony, drugi zgodny z wytycznymi został również odrzucony po protestach mieszkańców, z opinią która jednoznacznie wskazywała, że tak naprawdę oczekiwany jest projekt zgodny z poprzednio złożonym. Za to skorzystam z okazji żeby wspomnieć o mającym się pojawić w najbliższej przyszłości pierwszym w Krakowie dwupoziomowym parkingu rowerowym przy dworcu kolejowym.
GM: Już wrzesień, więc dużo czasu poszło na uruchomienie roweru miejskiego. Czy warto było tyle czekać?
MW: WAVELO ruszy o wiele później niż przewidywaliśmy, ale według mnie warto było. System 4 generacji będzie o wiele lepszy niż dotychczasowe rozwiązanie. Mam nadzieję, że Koncesjonariusz wykorzysta w pełni możliwości techniczne i zaoferuje możliwie szeroką gamę usług. Co równie ważne, przełamujemy monopol i dzięki temu system będzie też o wiele tańszy.
GM: Tańszy dla miasta, ale nie dla użytkowników.
MW: Tańszy dla wszystkich podatników którzy dotąd słono płacili za tzw. darmowe przejazdy. Teraz każdy użytkownik będzie płacił, ale naprawdę grosze, za świadczoną mu usługę, co uważam za bardziej sprawiedliwe.
MO: Czy zaoszczędzone na rowerze miejskim pieniądze zostaną wykorzystane na infrastrukturę rowerową?
MW: Bardzo bym chciał, ale nie ja o tym decyduję.

Wywiad oryginalnie ukazał się w Nowej Masówce nr 8 (wrzesień 2016)