Kac budżetowy

Ledwo przebrzmiało Le Beaujolais nouveau est arrivé! a już lekki ból głowy zamienił się w potężnego kaca spowodowanego lekturą rowerowej części prezydenckiego projektu budżetu miasta na przyszły rok.

Na pierwszy rzut oka nie wygląda to bardzo źle. Ponad 20 mln zł na inwestycje rowerowe to krakowski rekord. Z faktu, że spora część to środki zewnętrzne nie sposób czynić zarzutu, oszczędność w Krakowie zawsze była cnotą. Niestety projekt ten jest jak młode wino, niby przyjemne, ale na koniec kac gwarantowany.

Przede wszystkim rekordowa kwota została uzyskana sztucznym wspomaganiem. Ponad 7 mln zł, czyli ponad jedna trzecia całego budżetu (na wykresie zaznaczone czarną przerywaną linią), to środki przeniesione z niezrealizowanych w tym roku Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Ich niewykonanie oznaczałoby utratę dofinansowania. W rezultacie zamiast uczciwie raportować brak postępów, miasto przekłada na coraz odleglejsze terminy prace które miały być już dawno zakończone, zarazem przesuwając przeznaczone na nie pieniądze na kolejne lata. W ten sposób podziwiamy pięknie rosnące z roku na rok słupki, tylko nadal nie mamy po czym jeździć.

Problem drugi to lista inwestycji. Miasto wybiera projekty do realizacji kierując się przede wszystkim możliwością ich sfinansowania ze źródeł zewnętrznych. W rezultacie ignorowane jest Studium Podstawowych Tras Rowerowych czy raport zespołu poreferendalnego. Innymi słowy w pierwszej kolejności dostajemy ścieżki niewątpliwie potrzebne, choć niekoniecznie najpilniej potrzebne. W rezultacie nadal nie widać nadziei np. na poprawę bardzo złej sytuacji na północy Krakowa.

Na trzecią nóżkę będzie o tradycyjnych jesiennych obietnicach wiceprezydenta Trzmiela, równie tradycyjnie nierealizowanych. O tyle nie zaskakuje brak zarówno w projekcie budżetu jak też w projekcie Wieloletniej Prognozy Finansowej ostatnio nonszalancko zalicytowanych inwestycji.

Czyli w Krakowie bez zmian. Ale czy na pewno? Uważna lektura projektu zmian WPF pokazuje kwotę ponad 30 mln zł przeznaczoną na infrastrukturę rowerową w latach 2019-2020. Czyżby był to pierwszy sygnał, że prezydent Majchrowski planuje już następną kadencję? 😉

Uwaga: wykres nie obejmuje nakładów na kładkę Ojca Bernatka oraz na obsługę roweru miejskiego. Realizacja budżetu w roku 2016 przedstawiona w oparciu o prognozę UMK z 2016-09-30.

Rok nie wyrok

Rok temu działający w imieniu Prezydenta Miasta dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Krakowa, wysługując się policją, doprowadził do bezprawnego rozbicia przejazdu Masy Krytycznej. Przez następne pół roku musieliśmy prowadzić walkę o przestrzeganie podstawowych praw obywatelskich. Walczyliśmy na ulicach, organizując co miesiąc przejazdy pomimo bezprawnych zakazów urzędników miejskich. Walczyliśmy w sądach, doprowadzając najpierw do uznania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny działań UMK za rażące naruszenie prawa i w końcu do obalenia, kolejno przez Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny, bezprawnego zakazu organizowania zgromadzeń w formie przejazdu rowerowego.

Już tylko to byłoby sporym osiągnięciem, z którego zresztą nie tylko my korzystamy. Uzyskane przez nas orzeczenia do tej pory wykorzystane zostały przez Kraków Miastem Rowerów przy organizacji przejazdu z okazji Dnia Bez Samochodu oraz przez organizatorów II Zlotu Rowerów Cargo. Nie ma za co, koledzy 😉

Ale dość kombatanctwa, mimo marnujących nasz czas urzędniczych podchodów mamy się czym chwalić poza wygranymi w sądowych pojedynkach. Przede wszystkim jeździliśmy. Jeździliśmy jak Masie przystało co miesiąc, nie przejmując się bezprawnymi zakazami urzędasów, kłamstwami samozwańczych liderów czy też krótkotrwałym okresem kiedy Kraków był rzeczywiście przyjazny rowerzystom. Pomagaliśmy jeździć innym, współpracując przy
organizacji Święta Cyklicznego oraz Zlotu Rowerów Cargo. Razem ze Świętem Cyklicznym zorganizowaliśmy cieszący się dużym oddźwiękiem plebiscyt na Złotą i Zardzewiałą Zębatkę. Byliśmy coraz lepiej widoczni dzięki nowej stronie www, coraz większej liczbie zwolenników na profilu Masy na FB, ale też dzięki nowym nalepkom oraz fladze. Wydawaliśmy masówkę, do której udało nam się pozyskać sporo ciekawych tekstów. Analizowaliśmy budżet rowerowy. Przyglądaliśmy się statystykom wypadków. Rozdaliśmy 100 zestawów światełek żeby liczbę wypadków zmiejszyć. Wypowiadaliśmy się w sprawach dotyczących organizacji ruchu. Braliśmy udział w konsultacjach dotyczących rozszerzenia Kontraktu 100 Rozwiązań o zagadnienia dotyczące pieszych.

Nieskromnie mówiąc, sporo. Czy dość? Oczywiście nie, sądząc po tym, że władze miasta nadal ignorują swoje zobowiązania i obietnice. Projekt przyszłorocznego budżetu też nie napawa optymizmem. Dlatego paliwa do jazdy mamy dość na wiele lat. Bo rok nie wyrok 😉