Tragiczny dla rowerzystów piątek w Krakowie

Dzisiejszy dzień w Krakowie był dla rowerzystów wyjątkowo tragiczny. Doszło do dwóch wypadków z ich udziałem. W pierwszym z nich, mający zielone światło do jazdy prosto rowerzysta dostał się pod koła skręcającego w prawo autobusu miejskiego, który powinien był ustąpić pierwszeństwa. Rowerzysta nie miał szans. Odniósł ciężkie obrażenia i zmarł w szpitalu.
 
W drugim wypadku mający światło czerwone rowerzysta został potrącony przez policyjnego busa. Na szczęście tym razem obyło się bez większych obrażeń. Ale powiedzmy to sobie jasno: to rowerzysta zawinił.
 
Kochani, apelujemy do Was:
Po pierwsze: uważajcie i zachowajcie ograniczone zaufanie do innych uczestników drogi! Nawet kiedy poruszacie się zgodnie z wszelkimi regułami, niebezpieczeństwo może sprowadzić na Was ktoś inny. W starciu z kilkoma tonami stali rowerzysta nie ma szans, a znajomość wprowadzonej w 2011 roku nowelizacji kodeksu drogowego wśród nie jest powszechna, szczególnie wśród kierowców „starej daty”. Musimy egzekwować swoje prawa na drodze jednak ani na chwilę nie tracąc czujności, gdyż taka chwila może nas kosztować bardzo wiele.
Ale po drugie: nie łamcie przepisów! Nie jeźdźcie na czerwonym świetle, po przejściach dla pieszych, chodnikach, pod prąd, w poprzek drogi. Nie wymuszajcie pierwszeństwa, nie wykonujcie nagłych trudnych do przewidzenia i niesygnalizowanych manewrów. Tym sposobem nie tylko narażacie ogół rowerzystów na krytykę (tak łatwo wszak o uogólnienia), ale niweczycie trud aktywistów, którzy od lat pracują, by rower był w Krakowie i całym kraju traktowany jako pełnoprawny środek transportu i korzystał z praw należnych niechronionemu uczestnikowi ruchu!
Kolejna fala hejtu na rowerzystów, jaka po dzisiejszych zdarzeniach przetoczyła się przez internet, jest przerażająca i pokazuje nie tylko negatywne nastawienie wielu osób do rowerzystów, ale również elementarne braki wiedzy na temat przepisów i zagadnień bezpieczeństwa ruchu drogowego:
Co więcej, większość komentujących oba zdarzenia nie zadała sobie nawet trudu sprawdzenia, kto był ich sprawcą, tylko powtarzała swoje mantry o tym, jacy to rowerzyści źli, niewyedukowani i zagrażający światu.
Prosimy zatem: Nie dostarczajcie paliwa hejterom! Najczęściej nie mają racji (powiedzmy to jeszcze raz: rowerzysta, który zginął pod kołami autobusu, jechał prawidłowo i tego samego mógł się spodziewać od innych uczestników ruchu, w szczególności od profesjonalnego kierowcy komunikacji miejskiej!), to jednak często nawet dość błahe zdarzenia (zderzenie rowerzysty i radiowozu) powodują, że prawda schodzi na drugi plan, a na pierwszy wychodzą emocje. Złe emocje.
Jeżdżąc, najdelikatniej ujmując, niefrasobliwie, wzmacniamy mylny pogląd, że rowerzyści mają znaczący udział w ogóle sprawców wypadków, a to nie służy naszej sprawie. Tylko dzięki szerokiemu społecznemu poparciu uzyskamy bowiem to, o co walczymy, a co właściwie sprowadza się do jednego: naszego bezpieczeństwa!

5 myśli na temat “Tragiczny dla rowerzystów piątek w Krakowie”

  1. Jeżdżę rocznie ponad 5000 km na szosie i 12000 km samochodem, więc na rowerze spędzam więcej czasu niż w samochodzie. I powiem wam szczerze, że drogi rowerowe nie są przystosowane do rowerów. Wielokrotnie wolę jechać ulicą niż drogą rowerową. A najgorsze z tego wszystkiego są przejazdy dla rowerów. Po pierwsze słabo oznaczone (kilka linii przerywanych) i dużo mniej widoczne od standardowego przejścia dla pieszych. Nie ma nic gorszego dla prowadzącego samochód niż prawoskręt z przejazdem dla rowerów, gdzie rowerzysta jedzie równolegle z samochodem i wjeżdża nagle na taki przejazd. Prowadzący samochód takiego rowerzysty nadjeżdżającego od tyłu po prostu nie widzi. Z pieszymi jest mniejszy problem bo się zatrzymują i rozglądają przed przejściem dla pieszych, natomiast osoby na rowerach często bez hamowania wjeżdżają na jezdnię. Podobna sytuacja występuje z przejazdami z sygnalizacją świetlną. Wspomniany kierowca ma np. zieloną strzałkę, a rowerzysta zielone światło. Wtedy praktycznie żaden cyklista nie zatrzymuje się przed przejazdem tylko stara się jak najszybciej przejechać aby zdążyć na zielonym. Może i ma pierszeństwo, tylko co z tego jak potem ginie?

    1. Zgadzam się. Dlatego DDRy powinny być jak najbliżej jezdni (jak na Mogilskiej przy Plivie), a nie gdzieś przy chodniku, a przejazdy powinny być tak projektowane, żeby dać jak najlepszą wzajemną widoczność między uczestnikami ruchu. Niestety, nasze przepisy nie sprzyjają takiemu projektowaniu 🙁

  2. Coraz bardziej skłaniam się ku uznaniu że Policja i Sądy (bo samo prawo pozwala jednak na wiele) mogą mieć sobie wiele do zarzucenia.

    Od paru lat staram się jeździć z kamerą. Dokonuję 1-2 zgłoszeń rocznie. Bilans? Żenujący…

    – w zeszłym roku zostałem potrącony przez zbyt blisko wyprzedzający mnie samochód; sprawcy nie udało się ustalić, właściciel pojazdu (nowa Honda CR-V warta grubo ponad 100 tys.) zapłacił 200 PLN mandatu (i zero punktów)
    – 3 lata temu, na praktycznie pustej drodze, jadący z naprzeciwka kierowca Audi postanowił rozpocząć manewr wyprzedzania tuż przede mną; udało mi się zrobić unik w ostatniej chwili… mam deja vu z tragicznym wypadkiem z Niepołomic sprzed 2 tygodni; mimo świetnie widocznej twarzy na zdjęciu sprawcy znowu się nie udało ustalić – właściciel pojazdu otrzymał mandat w wysokości 200 PLN
    – w dwóch pozostałych sytuacjach które zgłosiłem nigdy nie poinformowano mnie o wyniku postępowania

    Nie jest to związane z rowerami, ale 3 lata temu tuż przede mną zdarzył się wypadek. Robiłem resuscytację poszkodowanej osoby ale jak się okazało młody mężczyzna nie mógł być uratowany. Sprawca – zawodowy kierowca – po pijanemu jechał ok. 200 km/h aż wpadł w stojący przed nim samochód. Policja ponoć dostała wcześniej kilka zgłoszeń o wariacie jeżdżącym po Rzeszowie ale nie była w stanie zareagować. Ta sama osoba kilka lat wcześniej śmiertelnie potrąciła pieszego i dostała wówczas wyrok w zawieszeniu.

    Brak reakcji naszego Państwa na jednostki które nie powinny nigdy prowadzić samochodów skutkuje właśnie tym co widzimy teraz. Najbardziej niebezpiecznymi drogami w EU i tysiącami niepotrzebnych tragedii rocznie

  3. jazda na rowerze po Krakowie, to jest koszmar. moja dziewczyna po prostu boi jeździć się po ulicy, a ścieżki rowerowe są budowane ale prawie tylko rekreacyjne, a nie komunikacyjne, także nie jestem zdziwiony,że ludzie w drodze do pracy wolą męczyć się w swoim aucie niż narażać życie i stresować się na rowerze. poza tym co to za przyjemność jeździć po ciasnych i dziurawych drogach przeszkadzając kierowcom czy pieszym na chodniku. jazda w ogóle po mieście bez ścieżek rowerowych jest tylko dla fanatyków czy miłośników rowerów, bo normalny człowiek odpuszcza sobie taką jazdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *