Radni mądrzy po szkodzie?

W 2015 roku Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu przedstawił projekt likwidacji ścieżki rowerowej wzdłuż ul. Twardowskiego na odcinku od Kapelanki do Ceglarskiej. Projekt jak najbardziej uzasadniony – przeznaczony do likwidacji ogryzek ścieżki nie tylko był źle wykonany ale przede wszystkim jego istnienie wymuszało na rowerzystach slalom i związane z tym potencjalnie niebezpieczne przecinanie osi jezdni.

Niestety, wbrew głosom rowerzystów i zdrowemu rozsądkowi, Rada Dzielnicy VIII stanowczo wystąpiła przeciwko proponowanemu przez ZIKiT rozwiązaniu. W rezultacie ścieżka, zamiast zostać zlikwidowana, została wyremontowana, co zapewne skazuje jeżdżących tamtędy rowerzystów na wykonywanie niebezpiecznych manewrów przez wiele kolejnych lat. I nikt nie spodziewał się, że, tuż po zakończeniu remontu, przeciwko nowemu rozwiązaniu ostro wypowie się ta sama Rada Dzielnicy VIII.

Szanowni Państwo Radni! Organizacja ruchu wymaga rzetelnej wiedzy. Wiedzy której najwyraźniej nie posiadacie, bo inaczej nie skazywalibyście na niebezpieczeństwo licznej rzeszy nie tylko rowerzystów, ale jak widać również pieszych, w tym zapewne także kierowców i pasażerów samochodów którzy pieszymi zostali jedynie na chwilę. Tym razem jesteście mądrzy po (niestety poważnej) szkodzie, ale mam cichą nadzieję, że wyciągniecie naukę na przyszłość.

Świecimy przykładem

Słońce nad Krakowem zajdzie dziś o godz. 17:43, a to oznacza, że wielu rowerzystów będzie poruszać się w ciemnościach. Przepisy wymagają, a my je popieramy, żeby rower po zmroku był wyposażony w białe światło z przodu i czerwone z tyłu, każde z nich stałe lub pulsujące, oraz czerwony odblask z tyłu.

Nie jest natomiast wymagane, ani nie jest wystarczające: światło odblaskowe z przodu, odblaski lub światła na kołach, pedałach, odzieży, plecakach czy nogach rowerzysty.  Choć oczywiście im więcej takich elementów, tym lepiej jesteście widoczni na drodze.

Światła powinny być na rowerze a nie na rowerzyście, zwłaszcza że latarki-czołówki mogą razić innych rowerzystów! Jeżeli wieziecie na rowerze jakieś bagaże lub macie długie ciuchy, to tylne światło lepiej zamocować np. na bagażniku, w ten sposób unikniecie jego zasłonięcia.


Na marginesie: powyższy tekst powstał w październiku 2015 roku (zaktualizowałem jedynie godzinę zachodu słońca) i stanowić miał element akcji mającej na celu poprawę bezpieczeństwa rowerzystów. W jej ramach mieliśmy podczas Masy tłumaczyć potrzebę dobrego oświetlenia rowerów, wyjaśniać jakie przepisy w tym zakresie obowiązują oraz rozdawać przekazane przez sponsorów zestawy oświetlenia (widoczne na zdjęciu powyżej). Niestety, ze względu na bezprawne działania Urzędu Miasta Krakowa, akcja ta nie doszła wtedy do skutku.

403 Forbidden

Od początku kwietnia na stronie http://wavelostats.krakowskamasakrytyczna.pl prowadziliśmy monitoring dostępności i wykorzystania rowerów Wavelo. Wyłącznie dzięki naszemu serwisowi wiadomo było o znacznym opóźnieniu w uruchomieniu pełnego systemu. Również wyłącznie dzięki nam wiadomo było o znacznej awaryjności udostępnianych rowerów.

Oczywiście łatwa dostępność tego rodzaju niewygodnych informacji nie była na rękę ani firmie BikeU, operatorowi systemu, ani odpowiedzialnemu za rower miejski Zarządowi Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Dlatego bez wielkiego zaskoczenia przyjęliśmy odcięcie 13 kwietnia dostępu do danych o awariach rowerów. Pewnie również nie powinniśmy się dziwić temu, że 27 czerwca dostęp do danych został zablokowany całkowicie (co ciekawe tym razem wszystko wskazuje na to, że jedynie dla naszego serwera). Ale mimo wszystko się dziwimy. Przecież skoro Wavelo jest tak błyskotliwym sukcesem, to w tych danych pewnie nie ma niczego, czego należałoby się wstydzić. No chyba że jednak jest?

Ilustracja

 

Ulica Buszka, rowerowe połączenie Reymonta z Armii Krajowej, zamknięta ze względu na budowę. Informacji o konieczności wybrania objazdu na wcześniejszym skrzyżowaniu nie ma. Żeby się o tym dowiedzieć, przejeżdżamy prawie całą długość ulicy i nadkładamy drugie tyle po zawróceniu przed znakiem zakazu.

Mała ulica, zaskakująco duży problem. I doskonała ilustracja tego, jak ZIKiT traktuje rowerzystów.

SnafU

„Hucznie zapowiadane otwarcie systemu KMK Bike po raz kolejny zakończyło się porażką.” – tak 17 kwietnia 2014 prasa komentowała bodaj trzecią z rzędu próbę uruchomienia krakowskiego roweru miejskiego. Dzięki współpracy firmy NextBike system w końcu ruszył 25 kwietnia, choć zamiast zapowiadanych 30 stacji i 290 rowerów oferował jedynie 29 stacji i 230 rowerów.

Przeskakujemy w czasie o równo trzy lata. Zupełnie nowy (choć obsługiwany przez tego samego co 3 lata wcześniej operatora) system Wavelo miał zgodnie z planem od 10 dni udostępniać 1500 rowerów w 150 stacjach. Stacji jest 142, wprowadzonych do ruchu rowerów około 1000, z czego kilkadziesiąt non-stop niesprawnych. Ani operator ani Oficer Rowerowy nie odpowiadają na pytania, kiedy konkretnie wypełnione zostaną warunki koncesji. Situation normal…

Termometr

13 kwietnia około godziny 13:35  Wavelo znacznie ograniczyło ilość informacji udostępnianych publicznie przez swój system komputerowy. Od tego czasu niemożliwe jest w czasie rzeczywistym  rozróżnienie pomiędzy rowerami wypożyczonymi, zarezerwowanymi, zepsutymi oraz wycofanymi z użycia. Znacznie zmniejszyło to możliwości prowadzonego przez nas monitoringu. Na szczęście pomimo to jesteśmy w stanie zupełnie nieźle zdiagnozować stan krakowskiego roweru publicznego. Stan który eufemistycznie można określić jako niezbyt dobry.

Zasadnicze problemy są dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim jak na razie „innowacyjny system rowerowy 4-tej generacji” po prostu nie jest używany. Przed niecałym tygodniem, pół roku po uruchomieniu, w systemie zarejestrowanych było zaledwie 3200 użytkowników. To wręcz szokująco niska liczba biorąc pod uwagę fakt rozdania prawie 50000 voucherów uprawniających do bezpłatnego korzystania z rowerów Wavelo przez miesiąc. W tej sytuacji nie dziwią marne statystyki wypożyczeń. Żart z czasów słusznie minionych mówił, że ZSRR ma najnowocześniejsze rolnictwo na świecie – pola orzą helikopterami, ziarno sieją ze sputników, a chleb oglądają w telewizji. Niestety w przypadku Krakowa korzyści z posiadania najnowocześniejszego systemu rowerowego sprowadzają się na razie głównie do możliwości oglądania zupełnie fajnych rowerów stojących smutno na stacjach.

Problem drugi polega na tym, że Wavelo nie wywiązuje się z warunków koncesji a ZIKiT nie wydaje się na to w jakikolwiek sposób reagować. Dziś mija termin, w którym system miał składać się z 1500 rowerów w 150 stacjach. W rzeczywistości stacji jest 141. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z rowerami – faktycznie wprowadzonych do ruchu jest zaledwie 1018 z czego około 60 jest uszkodzonych. W ten sposób operator, mający już na swoim koncie poważną wpadkę przy uruchamianiu KMK Bike trzy lata temu, po raz kolejny pokazuje, że nie jest w stanie w pełni uruchomić systemu w zadeklarowanym terminie. Również analogicznie jak w zeszłych latach ZIKiT wydaje się nie wyciągać ani wniosków ani konsekwencji z tego stanu rzeczy.

W obliczu tak błyskotliwego sukcesu nie dziwi brak chęci do chwalenia się nim. ZIKiT i Wavelo, zamiast wytłumaczyć się z problemów i przedstawić plan naprawy sytuacji, starają się ukryć wstydliwe dane. Stłucz pan termometr, nie będziesz miał pan gorączki.

Modyfikacja: 2017-04-17 wprowadziłem poprawki do liczby wprowadzonych do ruchu i uszkodzonych rowerów. Poprzednie, niepoprawne dane wynikały z błędnego zakwalifikowania rowerów części rowerów wycofanych z ruchu jako uszkodzonych.

Drogi, ale czy dobry?

Po rozważaniach nad sensem i ceną krakowskiego roweru publicznego nadszedł czas na sprawdzenie jakości oferty Wavelo. Korzystając z uprzejmości wolącego zachować anonimowość użytkownika systemu wypożyczyłem rower i przejechałem na nim kilka kilometrów, pompując przy okazji statystyki 😉

Zalety:

  • Rower był w idealnym stanie technicznym
  • Wyjęcie roweru jest łatwe, uchwyt służący do mocowania ulocka w czasie jazdy bardzo wygodny
  • Magnes przytrzymujący rower przy stojaku doskonale pełni swoją funkcję
  • Nóżka jest stabilna
  • Sztyca ma szeroki zakres regulacji; czytelne oznaczenia ułatwiają szybkie ustawienie przy ponownych wypożyczeniach
  • Wygodne siodełko
  • Napęd bez zarzutu, cichy, brak oporów czy luzów
  • Dobrze wyregulowana przerzutka (przy czym drugi rower wydawał wyraźne zgrzyty przy zmianie przełożeń, pomimo poprawnej techniki ich wykonywania)
  • Sprawne hamulce, przyzwoita modulacja, siła hamowania jak najbardziej adekwatna do roweru miejskiego
  • Niezły koszyk

Dość krótka rama w połączeniu z kształtem kierownicy wymusiła na mnie nietypową pozycję z łokciami bezpośrednio przy tułowiu. Pomimo tego jazda była bardzo komfortowa.

Wady:

  • Brak możliwości wypożyczenia roweru przy pomocy telefonu; problem wręcz wstydliwy w obliczu mocno reklamowanego zaawansowania technicznego systemu
  • Niezbyt wygodna klawiatura (trzeba mocno naciskać klawisze)
  • Chwilami nieprzyjemnie migocący ekran
  • Rower jest bardzo ciężki; co prawda w najmniejszym stopniu nie przeszkadza to w jeździe po płaskim, ale podejrzewam problemy na stromych podjazdach (na południu jest tego trochę, np. Parkowa, Swoszowicka, Dauna)
  • Przednia lampka pełni jedynie funkcję pozycyjną, w najmniejszym stopniu nie oświetlając drogi przed rowerem; na dodatek podczas jazdy w ogóle nie widać, czy oświetlenie działa

Innym problemem, niezwiązanym bezpośrednio z rowerem i szczęśliwie jedynie chwilowym, jest niezbyt czytelne oznakowanie stacji, które jeszcze nie są oddane do użytku. Dotyczy to zwłaszcza stacji w centrum, gdzie początkujący użytkownik może przypuszczać, że wszystkie już są uruchomione.

Malkontenctwo szeregowców?

Narzekamy na obecny system krakowskiego roweru miejskiego. To prawda. Niestety jedna z nielicznych w wywiadzie udzielonym Gazecie Wyborczej przez Oficera Rowerowego Marcina Wójcika (formalnie kierownika Zespołu ds Mobilności Aktywnej w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu w Krakowie). Druga informacja prawdziwa, to że miasto zaoszczędziło pieniądze. I tego byłoby na tyle.

Na dobry początek, argumentacja o tanim abonamencie nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością. Poddawany jako koronny przykład systemu drogiego dla użytkownika Santander Cycles upada natychmiast jeżeli uwzględnić dość znaczną różnicę poziomu płac między Krakowem i Londynem. W pozostałych przypadkach realna cena za minutę używania roweru będzie dla nas niezbyt korzystna nawet bez uwzględnienia różnic w zarobkach.

Marcin Wójcik podkreśla, że miasto sporo oszczędza na nowym rowerze miejskim. Te oszczędności wynoszą ok 2.5 mln zł rocznie, czyli ok. 0.5 promila budżetu miasta. Oczywiście jako rdzennego centusia cieszy mnie każda kwota, ale poza wpisem w odpowiedniej rubryczce budżetu patrzeć trzeba na to, jaki będzie efekt oszczędności. A efekt jest dość wyraźny, rowery miejskie stoją nieużywane. Nie jest to specjalnie zaskakujące, miasto nie chce finansować realnych działań mających na celu poprawę struktury komunikacyjnej więc te działania nie są wykonywane. Tylko jaki sens ma mówienie o tym jako o zmianie na lepsze?

Nie jest również oczywistą zaletą zaawansowanie techniczne rowerów Wavelo. Nowoczesne rozwiązania są cenne o ile poprawiają funkcjonalność, w przeciwnym przypadku pozostają jedynie ciekawostką. A funkcjonalność krakowskiego systemu przewyższa warszawskie Veturilo jedynie słono płatną możliwością zostawiania rowerów poza stacją. Czyli raczej fajny gadżet niż zasadnicza poprawa, na dodatek zapewne okupiony wyższą ceną roweru. A podstawową zaletą roweru miejskiego jest jego prostota i wynikająca z tego niska cena. Doskonale wiedzą o tym np. Holendrzy, opierając swój system OV-fiets na bardzo prostych i zarazem tanich rowerach. No ale przecież nie będziemy się wzorować na Holandii, co oni tam mogą wiedzieć o rowerach.

Na ironię zakrawają przedstawiane przez Oficera Rowerowego tezy, jakoby jedynie regularny (codzienny) użytkownik roweru miejskiego miał zasługiwać na wsparcie miasta, czy też, że lepiej żeby rowery stały niż były wykorzystywane. Sensem ekonomiki dzielonych zasobów jest możliwie duża intensywność ich użycia, inaczej nie przedstawiają żadnych korzyści względem zasobów niedzielonych. Bardziej po ludzku, stojący czy to w stacji czy poza nią rower miejski nie przynosi nikomu żadnych korzyści. Korzyść przynosi rower wykorzystany do przejazdu zamiast komunikacji miejskiej czy tym bardziej samochodu. Dlatego zamiast narzucania jedynie słusznego modelu użytkowania racjonalne jest wspieranie możliwie elastycznego sposobu wykorzystania rowerów publicznych, w tym jak najbardziej przejazdów okazjonalnych – fakt oczywisty chyba dla wszystkich z wyjątkiem władz Krakowa. A że jeżdżenie na rowerze powoduje jego zużycie? Tak, powoduje. I dlatego właśnie urzędnicy ZIKiTu powinni pilnować rzetelnego serwisowania sprzętu, nie dopuszczając do sytuacji takich jak w sezonie 2015.

W obecnym stanie rower miejski jest dobrym rozwiązaniem dla żałośnie małej grupy użytkowników, co doskonale widać na prowadzonym przez Krakowską Masę Krytyczną monitoringu. Niezależnie od nachalnego marketingu, żeby nie powiedzieć propagandy, dotychczasowe liczby wypożyczeń wskazują na kompletną porażkę, kolejną zresztą, systemu roweru publicznego w Krakowie. Wielokrotnie podkreślana pionierskość wprowadzanych rozwiązań nie zmieni prostego faktu– nie potrzebujemy systemu nowatorskiego tylko dobrze działającego i taniego.

Tak, Panie Oficerze, narzekamy. Narzekamy, bo jak widać, są ku temu powody. Czy jest nas wiele? Trudno powiedzieć bez przeprowadzenia stosownych badań, które zresztą uważam, że powinny zostać przez miasto zlecone. Ale nawet bez nich będę obstawać przy tezie, że jest nas więcej, niż użytkowników systemu Wavelo. A to oznacza porażkę Pańskiego pomysłu na rower miejski i zarazem kolejny krok wstecz w realizacji polityki transportowej Krakowa.

Eurocennik

Ceny abonamentów rocznych wybranych europejskich systemów roweru publicznego

MiastoSystemCenaWarunkiUwagi
WiedeńCitybike Wienbezpłatnypierwsza godzina każdego przejazdu bezpłatnaopłata aktywacyjna przy rejestracji w systemie €1
BelfastCoca Cola Zero Belfast Bikes100 zł
(£ 20)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
DublinCoca Cola Zero Dublinbikes108 zł
(€25)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
HelsinkiStadscyklar108 zł
(€25)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatnedziała w okresie od początku maja do końca października
ParyżVélib'126 zł
(€29)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
MilanBikeMi155 zł
(€36)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
ParyżVélib'169 zł
(€39)
pierwsze 45 minut każdego przejazdu bezpłatne- zniżki dla młodzieży w wieku 14-26 lat (€29)
- zniżki dla studentów pobierających stypendium (€19)
- zniżki dla uprawnionych do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską (€19)
KrakówWavelo179 złgodzina jeżdżenia na dobę bezpłatne
BarcelonaBicing204 zł
(€47,16)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
BerlinNextbike208 zł
(€48)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatnew ramach jednego abonamentu możliwość pożyczania roweru we wszystkich systemach rowerów miejskich w Niemczech prowadzonych przez Nextbike
KrakówWavelo224 złpółtorej godziny jeżdżenia na dobę bezpłatne
BudapesztMOL BuBi264 zł
(18900 HUF)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatneabonament o połowę tańszy dla posiadaczy Budapest Pass
LondynSantander Cycles447 zł
(£ 90)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
Ceny w złotych przeliczone po kursach z dnia publikacji. Wszystkie pozostałe dane na podstawie oficjalnych cenników i regulaminów, stan z dnia publikacji.