Czy wojewoda z prokuratorem zepchną rowery pod koła samochodów?

Znak C-16/T-22

Czy kojarzycie ten znak? Jest to połączenie znaku nakazu C-16 (droga dla pieszych) i tabliczki T-22 (nie dotyczy rowerzystów). Razem mówią mniej więcej tyle, że wprawdzie ciąg, który za nimi się znajduje, służy pieszym, jednak mogą się nim poruszać również rowerzyści, przy zachowaniu ostrożności i pierwszeństwa pieszych.

Rodzinę rozwiązań, które reprezentuje nasz znak, często określamy mianem substandardu, jednak musimy uczciwie przyznać że jest on jedynym wyjściem w wielu sytuacjach, w których projektantowi przewymiarowanej samochodocentrycznej infrastruktury zabrakło pomyślunku i „zabrakło” miejsca dla prawdziwej drogi dla rowerów. Jeśli połączymy to z szeroką, wielopasową jezdnią o podniesionym limicie prędkości, chodnik oznaczony znakiem C-16/T-22 może stanowić dla rowerzystów jedyną możliwość w miarę bezpiecznego (realnie lub subiektywnie) poruszania się.

Tymczasem całkiem możliwe, że już wkrótce, dzięki grupie działaczy prosmogowych niezadowolonych z traconych miejsc parkingowych, które zgodnie z prawem nigdy nie powinny były powstać, rykoszetem oberwie się również rowerzystom.

Zmiany organizacji ruchu w krakowskim centrum nie mają w Polsce precedensu. O naszym mieście mówi się w całej Polsce, nawet w miastach dotąd bardziej kojarzonych ze zrównoważonym rozwojem i prawami niechronionych uczestników ruchu. Kraków jako pierwsze miasto w Polsce (dzięki kontroli Wojewody) wypowiedział wojnę niezgodnym z przepisami miejscom parkingowym – krótko mówiąc: robieniu parkingów z chodników. Odpowiedzialny za te zmiany Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu (na codzień nasz chłopiec do bicia) i jego wicedyrektor Łukasz Franek zostali już laureatami jednej z branżowych nagród. A więc jest nieźle.

Ale nasi miłośnicy smogu, korków i parkowania wszędzie, byle najbliżej do domu, czy pracy, kiedy wszystko inne zawiodło, a protesty przynosiły wręcz odwrotny skutek,  zmianami w Krakowie ponownie zainteresowali Wojewodę Małopolskiego. Korek tramwajowy wskutek protestu prosmogowcówI tym razem przedstawiciel rządu zareagować musiał zgoła inaczej, wszak wybory samorządowe tuż-tuż, a elektorat niezadowolony z rządów w Krakowie koalicji prezydenta Jacka Majchrowskiego i Platformy Obywatelskiej to elektorat możliwy do zagospodarowania przez partię rządzącą Polską. Wojewoda wytoczył więc najcięższe działa, z prokuraturą włącznie (w razie kłopotów z lokalnymi funkcjonariuszami genprok szepnie słówko) i rozszerzył nieco obszar działań, a co, przecież może. W końcu minister Waszczykowski powiedział jasno, co należy myśleć o rowerzystach.

Poza likwidacją miejsc parkingowych, wynikłą bezpośrednio z wystąpienia pokontrolnego poprzedniego wojewody (przedstawiciela tej samej partii), którą skontrolować można (jak KODowca w policyjnej suce w miesięcznicę), ale raczej niepodważalną, wojewoda zainteresował się tzw. „strefami zielonymi” czyli strefami ograniczonego ruchu i … zupełnie niezwiązanym z obecnie prowadzoną reorganizacją „dopuszczeniem rowerzystów do poruszania się po drogach wyznaczonych dla pieszych”. W obu tych przypadkach wojewoda w sposób charakterystyczny dla przedstawicieli swojej partii nie czekając na jakiekolwiek działania prokuratury, o sądzie nie wspominając, a priori stwierdza działanie niezgodne z prawem.

Wojewoda Małopolski Piotr Ćwik

O co chodzi wojewodzie i, być może, inspirującym jego działania prosmogowcom? Czy o bezpieczeństwo pieszych, którzy w ciągach mieszanych o niegodnych gabarytach muszą teraz dzielić przestrzeń z rowerzystami, co prowadzi do niebezpiecznych sytuacji? Na pewno też nie można zakładać że działaczom prosmogowym zależy na komforcie, czy bezpieczeństwie pieszych – wszak nie przebrzmiały jeszcze protesty przeciwko zmianom w centrum mającym na celu odzyskanie dla pieszych należnej im przestrzeni na chodnikach. Wygląda na to, że po raz kolejny chodzi o politykę – przynajmniej wojewodzie. A prosmogowcom? Być może niektórzy mają ambicje polityczne, ale większość po prostu próbuje wciąż bronić swojego nienależnego prawa do wygody i oszczędności kosztem bezpieczeństwa i swobody poruszania innych, po raz kolejny odsłaniając swoją ignorancję i głupotę. I dzięki tej głupocie właśnie obudzili potwora. I jeśli ten potwór zmiecie znaki C-16/T-22, mogą być ofiary w ludziach. Prawdziwe, nie na żarty.

Cthulhu

Góralu, wracaj do hal 2: (w) czym do miasta?

Czwartkowy poranek. Leje jak z cebra. Jadę ścieżką wzdłuż Mogilskiej. Dzień jak codzień.

Przede mną inny rowerzysta pocina chodnikim. Doganiam go bez większego trudu. Piękny, wybajerzony na maxa rower górski, na pewno kosztował kilka tysi. Piękne terenowe opony. Do tego „przepisowy” strój, wszystko markowe, od kasku po ochraniacze na buty w barwach odblaskowych.

Zrównuję się z rowerzystą i spokojnie pytam:
– Dlaczego jedziesz chodnikiem obok ścieżki rowerowej?
– Bo ta kostka jakoś lepiej wchłania deszcz i jak po niej jadę to mniej na mnie chlapie.

Wtedy to dostrzegłem: piękny rower za kilka tysi nie miał błotników. Na pięknym „przepisowym” stroju, pod markowym plecakiem widniała brunatnoszara kreska z błota rozpryskiwanego przez tylne koło.

Pojechałem dalej na swoim dwudziestoletnim holendrze. Suchy, jak zwykle pod peleryną, w cywilnych ciuchach. Jeszcze przez chwilę się zastanawiałem, w jaki sposób bez najmniejszego wysiłku dogoniłem tego kolarza. Wyglądał na zmęczonego swoją jazdą.

Oryginalny tekst „Góralu wracaj do hal” mojego autorstwa ukazał się w „Masówce” we wrześniu 2016 roku (można ją pobrać tutaj: Masówka wrzesień 2016). Polemikę podjął Grzesiek, którego tekst można znaleźć w Masówce z października 2016 (do pobrania tutaj: Masówka październik 2016).

Superoficer: Gdzie można złożyć podpis?

Oto pierwsze punkty, w których będzie można złożyć podpis pod naszą petycją o powołanie Superoficera, czyli Pełnomocnika Prezydenta Miasta Krakowa ds. Nowoczesnej Polityki Transportowej:

Jeśli chcesz, by nasza petycja była dostępna w Twojej firmie/organizacji, skontaktuj się z nami za pośrednictwem Facebooka.

Superoficer dla Krakowa!

Aktualna lista miejsc, w których można podpisać petycję znajduje się TUTAJ.
Jeśli (naprawdę) nie możesz  podpisać petycji papierowej, podpisz Petycję Online.
Pobierz plik PDF z Petycją, wydrukuj i zbieraj podpisy z nami! 

Kiedy w 2014 roku 85% krakowian opowiedziało się za budową ścieżek rowerowych, mówiło się, że „Kraków przełożył wajchę”. Ponownie, jak rok wcześniej, gdy powołano krakowskiego Oficera Rowerowego, myśleliśmy, że wszystko już pójdzie z górki. Nie poszło. Określenie „oficer rowerowy” może bowiem oznaczać wszystko. Może nim być, jak w Warszawie, Łodzi, czy Bydgoszczy, pełnomocnik prezydenta miasta. Ale może to również być, jak w Krakowie, kierownik sekcji w jednym z urzędów, złośliwie nazywany „chorążym” – choć to nie Jego wina.

Bardzo cenimy i doceniamy pracę Marcina Wójcika, szczególnie, że działa On u podstaw, walczy o każde skrzyżowanie i każdy przejazd, ale dziś z całą odpowiedzialnością możemy stwierdzić: to za mało. Na domiar złego, kiedy inne miasta powołują oficerów pieszych, likwidują przejścia podziemne i oddają priorytet na drogach komunikacji zbiorowej, tworzą infrastrukturę wysokiej jakości, która jest przyjazna dla rolkarzy, w Krakowie jakoś tak… po staremu, czyli bez pośpiechu i większych zmian. A przecież miasta przyjazne dla pieszych, miasta bez barier architektonicznych i te, po których lepiej, szybciej, wygodniej, taniej poruszać się komunikacją zbiorową niż samochodem, to miasta, w których dobrze czują się również rowerzyści.

Dlatego zdecydowaliśmy się zaapelować do Prezydenta Miasta Krakowa o nadanie oficerowi rowerowemu realnych kompetencji, ale też obszerniejszego zakresu zadań. Apelujemy o utworzenie stanowiska Pełnomocnika Prezydenta Miasta Krakowa ds. Nowoczesnej Polityki Transportowej.

Chcielibyśmy by nowy superoficer nie tylko miał realny wpływ na tworzenie polityki transportowej miasta w ujęciu strategicznym (planowanie, budżet) oraz możliwość wpływania i koordynowania wszystkich miejskich urzędów i spółek współpracujących przy tworzeniu infrastruktury (ZIKiT, Miejska Infrastruktura, Zarząd Inwestycji Miejskich, Zarząd Infrastruktury, Zarząd Zieleni Miejskiej, czy wreszcie Trasa Łagiewnicka). Chcielibyśmy, by dbał o tych interesy wszystkich, którzy są naszymi sprzymierzeńcami w mieście: niepełnosprawnych, pieszych, pasażerów komunikacji zbiorowej, rolkarzy, i oczywiście o nas, rowerzystów. Jednym słowem, by był rzecznikiem i koordynatorem wszystkich działań urzędów podległych Prezydentowi, ds. niezmotoryzowanych.

Podczas dzisiejszej Akademickiej Masy Krytycznej zainaugurowaliśmy zbieranie podpisów pod naszą petycją, której pełny tekst znajduje się poniżej. Opublikowaliśmy go również we wrześniowej Masówce. Wkrótce petycję będzie można podpisać w różnych punktach Krakowa, o czym będziemy informować bieżąco na tej stronie i na Facebooku.

Liczymy, że nasza inicjatywa ostatecznie doprowadzi do walnej zmiany w funkcjonowaniu Krakowskich instytucji odpowiedzialnych za szerokopojętą komunikację, i zakończy okres błędów i wypaczeń.

Petycja do Prezydenta Miasta Krakowa Pana Jacka Majchrowskiego w sprawie powołania pełnomocnika Prezydenta Miasta Krakowa ds. Nowoczesnej Polityki Transportowej

Pomimo alarmująco złej jakości powietrza w Krakowie, stale wysokiego miejsca w rankingach najbardziej zakorkowanych miast Polski, nieustającej rozbudowy i problemów komunikacyjnych, a także pomimo wyników referendum lokalnego z roku 2014, w którym zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za budową infrastruktury rowerowej, z niepokojem obserwujemy brak postępów w kierunku zmiany oblicza Krakowa jako miasta, w którym samochód jest uprzywilejowanym środkiem transportu i brak strategicznego podejścia do rozwiązania tego problemu.

W związku z tym, wzywamy Prezydenta Miasta Krakowa, Pana Jacka Majchrowskiego, do niezwłocznego powołania urzędu Pełnomocnika Prezydenta Miasta Krakowa ds. Nowoczesnej Polityki Transportowej i powierzenie mu zadań strategicznego planowania i nadzoru nad działaniami urzędów i spółek miejskich w celu zabezpieczenia interesów następujących grup uczestników ruchu (w kolejności alfabetycznej):

  • niepełnosprawnych
  • pasażerów komunikacji zbiorowej
  • pieszych
  • rolkarzy
  • rowerzystów.

Uzasadnienie:

Mimo zapewnień urzędników, indywidualny transport samochodowy wciąż ma pozycję uprzywilejowaną.

Nakłady przeznaczane na rozbudowę i remonty infrastruktury drogowej o kilka rzędów wielkości przekraczają sumy przeznaczane na infrastrukturę rowerową czy pieszą. Założenia takich dokumentów, jak studium głównych tras rowerowych (uchwała RMK z 2010 roku), rekomendacja zespołu ds. wyników referendum (2015), czy zobowiązania złożonego w chwili, gdy Kraków podpisał Kartę Brukselską (2009) są realizowane w stopniu minimalnym.

Komunikacja tramwajowa ma wieloletnie zaległości pod względem zasięgu, przepustowości i jakości (np. w Warszawie prewencyjnie szlifuje się ok. 600km torów tramwajowych rocznie, w Krakowie do tego roku tory szlifowano wyłącznie interwencyjnie).

Z braków w infrastrukturze (choćby brak tramwajowej alternatywy dla pierwszej obwodnicy), a także z niedostatecznych nakładów finansowych, wynika niedostateczna przepustowość komunikacji zbiorowej, która wg swoich pasażerów jest wiecznie zatłoczona, niepunktualna i zwyczajnie powolna.

W Krakowie wciąż pokutuje pogląd (wielokrotnie obalony w innych miastach), że nie ma możliwości uzyskania tzw. decyzji ZRID dla budowy linii tramwajowej bez infrastruktury drogowej, co jest pretekstem do budowy nowych arterii drogowych, takich, jak Trasa Wolbromska, czy Trasa Łagiewnicka.

Mimo lat planowania remontów obecnie prowadzonych przez PKP PLK, nie udało się skoordynować ich z działaniami miasta, np. zbudować przystanków kolejowych na tzw. małej obwodnicy.

Większość nowych i wiele starszych skrzyżowań posiada sygnalizację wzbudzaną dyskryminującą pieszych i rowerzystów, zwiększającą czas potrzebny na pokonanie skrzyżowania (konieczność aktywowania sygnalizacji w odpowiednim momencie cyklu) nawet wówczas, gdy nie ma to wpływu na ruch samochodów.

Tymczasowe organizacje ruchu podczas remontów dróg i w związku z zajęciem pasa drogowego przez różnego rodzaju inwestycje, nie uwzględniają interesu pieszyc, rowerzystów i niepełnosprawnych, często zmuszają ich do absurdalnie wydłużonych tras lub podsuwają im bariery praktycznie nie do pokonania.

Mimo teoretycznie obowiązujących standardów dla infrastruktury rowerowej (zarządzenie PMK z 2004), są one notorycznie łamane praktycznie bez konsekwencji dla projektantów i wykonawców. Dodać należy, iż standardy owe nie uwzględniają wielu potrzeb rolkarzy.

Powyższe powody sprawiają, że w Krakowie wciąż rośnie udział indywidualnego transportu samochodowego, osiągając wyniki (liczba samochodów na 1000 mieszkańców) dwukrotnie przekraczające analogiczne wskaźniki dla miast Europy Zachodniej. Nie bez znaczenia jest tu niedostateczne skomunikowanie okolic Krakowa oraz stały rozrost aglomeracji krakowskiej (urban sprawl).

Wreszcie oficer rowerowy w Krakowie, znacznie odbiega swoimi kompetencjami od swoich odpowiedników w innych polskich miastach. Podczas gdy w Warszawa, Łódź, czy Bydgoszcz mają swoich pełnomocników prezydenta miasta ds. polityki rowerowej, w innych miastach oficerowie rowerowi są dyrektorami departamentów, krakowski oficer rowerowy jest jedynie kierownikiem sekcji w Zarządzie Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Mimo naszego poparcia piastującego to stanowisko Marcina Wójcika, musimy jasno stwierdzić, że jego uprawnienia nie pozwalają ani na znaczący wpływ na strategię transportową miasta, ani nawet na sprawną realizację powierzonych działań wobec opozycji w osobie wyższych stopniem urzędników miejskich ZIKiT i innych miejskich instytucji.

Jako ostatni argument uzasadniających powyższy apel należy przytoczyć fakt, iż realizacja istotnych inwestycji transportowych w Krakowie jest rozdzielona między znaczną liczbę urzędów i spółek: Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu, Zarząd Inwestycji Miejskich, Miejska Infrastruktura, Zarząd Infrastruktury Sportowej, a nawet Zarząd Zieleni Miejskiej, spółki celowe, takie jak Trasa Łagiewnicka, oraz instytucje niezależne od Prezydenta Miasta Krakowa, jak PKP PLK. W tej sytuacji oczywista wydaje się konieczność koordynacji powyższych instytucji ze szczególnym uwzględnieniem interesów ww. grup uczestników ruchu.

W związku z powyższymi argumentami, gorąco apelujemy do Pana Prezydenta Jacka Majchrowskiego o powołanie wyżej wzmiankowanego pełnomocnika, a do Pań i Panów Radnych Miasta Krakowa o poparcie naszej inicjatywy w formie uchwały kierunkowej.

 

Kontakt w sprawie petycji:

Maciej Ochałek
maciek[at]ochalek.net

Akademicka Masa Krytyczna – 29 września 2017

29 września o godzinie 18:00 z Rynku Głównego startuje Akademicka Masa Krytyczna. Serdecznie zapraszamy!

Trasa przejazdu:

Rynek Główny (okrążenie) – ul. Szewska – ul. Podwale – ul. Straszewskiego – ul. Józefa Piłsudskiego – al. Adama Mickiewicza – al. Zygmunta Krasińskiego – Most Dębnicki – ul. Marii Konopnickiej – Rondo Grunwaldzkie – ul. Monte Cassino – ul. Kapelanka – ul. Kobierzyńska – ul. Grota Roweckiego – ul. Łojasiewicza – ul. Gronostajowa – ul. Grota-Rowieckiego – ul. Jana Brożka – ul. Księdza Józefa Tischnera – al. Powstańców Śląskich – ul. Wielicka – ul. Bolesława Limanowskiego – ul. Na Zjeździe – Most Powstańców Śląskich – ul. Podgórska – ul. Kotlarska – Rondo Grzegórzeckie – al. Powstania Warszawskiego – Rondo Mogilskie – ul. Józefa Brodowicza – ul. Olszyny – ul. Pilotów – Rondo Młyńskie – ul. Młyńska – ul. Lublańska – ul. Młyńska – ul. Macieja Miechowity – ul. Bosaków – ul. Gdańska – ul. Czerwonego Prądnika – ul. Wileńska – al. 29 Listopada – al. Juliusza Słowackiego – ul. Długa – ul. Słowiańska – ul. Krowoderska – ul. Basztowa – ul. Juliana Dunajewskiego – Plac Szczepański – ul. Szczepańska – Rynek Główny (okrążenie) – rowery w górę!

Do pobrania jest już również Masówka, a w niej nasza petycja do Prezydenta Miasta Krakowa w sprawie powołania Pełnomocnika ds. Nowoczesnej Polityki Transportowej.

 

„Sukces” Krakowa w European Cycling Challenge 2017

Od początku mówiłem: nie wezmę w tym udziału. Nie przyłączę się do imprezy do której namawia cały pion propagandowy Krakowa, od portalu Kraków PL po ZIKiT i Wavelo. Nie dołożę swojej cegiełki do czegoś, co mogłoby być wykorzystane do pokazania, jak dobrze się mają w Krakowie rowerzyści, kiedy tak naprawdę mają się źle!

Dziś, trochę po półmetku, po raz pierwszy spojrzałem na wyniki. Nie zaskoczyły mnie zbytnio. Pierwsze miejsce Gdańsk, wysoko Warszawa, która jest po prostu duża, dobre miejsce Bydgoszczy, Wrocławia…

Ale naprawdę ciekawie robi się jeśli podzielić te wyniki przez liczbę mieszkańców. I tak niekwestionowanym liderem pozostaje Gdańsk – zdecydowany wzór do naśladowania dla innych polskich miast.

Drugie miejsce zajęła Bydgoszcz, w której ostatnio dużo się dzieje, powstaje sporo infrastruktury rowerowej (jak choćby most tramwajowo-rowerowy).

Podium zasłużenie zamyka Wrocław – jeden z pionierów, który w dodatku nie spoczął na laurach.

Kolejne miejsca to Poznań (zaczyna być widać efekty polityki prezydenta Jaśkowiaka, Rada Miasta właśnie przyjęła politykę rowerową), Warszawa (w której od kilku lat w zrównoważony transport inwestuje się ogromne pieniądze, sprawnie też działa sieć Veturilo). Coś drgnęło też w Łodzi.

A potem jest Kraków. Z wynikiem 19-krotnie gorszym od Gdańska. I to, paradoksalnie, może być dobra wiadomość bo podobno wszyscy pytają, czy w Krakowie rzeczywiście jest tak źle…

Tragiczny dla rowerzystów piątek w Krakowie

Dzisiejszy dzień w Krakowie był dla rowerzystów wyjątkowo tragiczny. Doszło do dwóch wypadków z ich udziałem. W pierwszym z nich, mający zielone światło do jazdy prosto rowerzysta dostał się pod koła skręcającego w prawo autobusu miejskiego, który powinien był ustąpić pierwszeństwa. Rowerzysta nie miał szans. Odniósł ciężkie obrażenia i zmarł w szpitalu.
 
W drugim wypadku mający światło czerwone rowerzysta został potrącony przez policyjnego busa. Na szczęście tym razem obyło się bez większych obrażeń. Ale powiedzmy to sobie jasno: to rowerzysta zawinił.
 
Kochani, apelujemy do Was:
Po pierwsze: uważajcie i zachowajcie ograniczone zaufanie do innych uczestników drogi! Nawet kiedy poruszacie się zgodnie z wszelkimi regułami, niebezpieczeństwo może sprowadzić na Was ktoś inny. W starciu z kilkoma tonami stali rowerzysta nie ma szans, a znajomość wprowadzonej w 2011 roku nowelizacji kodeksu drogowego wśród nie jest powszechna, szczególnie wśród kierowców „starej daty”. Musimy egzekwować swoje prawa na drodze jednak ani na chwilę nie tracąc czujności, gdyż taka chwila może nas kosztować bardzo wiele.
Ale po drugie: nie łamcie przepisów! Nie jeźdźcie na czerwonym świetle, po przejściach dla pieszych, chodnikach, pod prąd, w poprzek drogi. Nie wymuszajcie pierwszeństwa, nie wykonujcie nagłych trudnych do przewidzenia i niesygnalizowanych manewrów. Tym sposobem nie tylko narażacie ogół rowerzystów na krytykę (tak łatwo wszak o uogólnienia), ale niweczycie trud aktywistów, którzy od lat pracują, by rower był w Krakowie i całym kraju traktowany jako pełnoprawny środek transportu i korzystał z praw należnych niechronionemu uczestnikowi ruchu!
Kolejna fala hejtu na rowerzystów, jaka po dzisiejszych zdarzeniach przetoczyła się przez internet, jest przerażająca i pokazuje nie tylko negatywne nastawienie wielu osób do rowerzystów, ale również elementarne braki wiedzy na temat przepisów i zagadnień bezpieczeństwa ruchu drogowego:
Co więcej, większość komentujących oba zdarzenia nie zadała sobie nawet trudu sprawdzenia, kto był ich sprawcą, tylko powtarzała swoje mantry o tym, jacy to rowerzyści źli, niewyedukowani i zagrażający światu.
Prosimy zatem: Nie dostarczajcie paliwa hejterom! Najczęściej nie mają racji (powiedzmy to jeszcze raz: rowerzysta, który zginął pod kołami autobusu, jechał prawidłowo i tego samego mógł się spodziewać od innych uczestników ruchu, w szczególności od profesjonalnego kierowcy komunikacji miejskiej!), to jednak często nawet dość błahe zdarzenia (zderzenie rowerzysty i radiowozu) powodują, że prawda schodzi na drugi plan, a na pierwszy wychodzą emocje. Złe emocje.
Jeżdżąc, najdelikatniej ujmując, niefrasobliwie, wzmacniamy mylny pogląd, że rowerzyści mają znaczący udział w ogóle sprawców wypadków, a to nie służy naszej sprawie. Tylko dzięki szerokiemu społecznemu poparciu uzyskamy bowiem to, o co walczymy, a co właściwie sprowadza się do jednego: naszego bezpieczeństwa!

Masówka: Wrzesień 2016

Już jutro Październikowa Wypominkowa Masa Krytyczna i nowe wydanie Masówki, a tymczasem publikujemy elektroniczną wersję wydania wrześniowego, a w nim:

  • A będzie dalej tak, jak jest – czyli dlaczego z Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu znów nic nie wyniknie
  • Przyjęcie mandatu – poradnik rowerzysty w opałach
  • Góralu, wracaj do hal – o wyższości roweru miejskiego w mieście
    oraz Artykuł Miesiąca:
  • Staram się nie widzieć konfliktu – wywiad z Marcinem Wójcikiem

Plik PDF do pobrania: Masówka – Wrzesień 2016

Masówka z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu

W zeszłym tygodniu uczestniczyliśmy w przejeździe rowerowym z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu (tudzież Mobilności). Z tej okazji wydaliśmy specjalne okolicznościowe wydanie Masówki, pierwsze po wakacyjnej przerwie.

W oczekiwaniu na pełne nowe wydanie masówki Wrześniowej, zapraszamy do wersji online wydania zeszłotygodniowego:
Masówka ETZT 2016

Marcin Wójcik szefem Zespołu Mobilnej Aktywności

Decyzją prezydenta Majchrowskiego, Marcin Wójcik, dotychczasowy oficer rowerowy, a dokładnie: Kierownik Zespołu ds. realizacji polityki rowerowej, został szefem „zespołu ds. mobilności aktywnej”, o czym dowiadujemy się ze skromnego, podpisanego jedynie inicjałami tekstu Renaty Radłowskiej w krakowskiej Gazecie Wyborczej (niestety, próżno szukać informacji na ten temat w mediach miejskich, czy choćby na stronie ZIKiTu).

Przede wszystkim więc gratulujemy Marcinowi i trzymamy kciuki za Niego i Jego zespół!

A teraz nastąpi długa lista „ale”:

Zacznijmy od nazwy nowego zespołu, która jest wprost kuriozalna. Czym ma być rzeczona „aktywna mobilność”? Jeżeli chodzi o podkreślenie, że w Krakowie rower oraz własne nogi są najlepszymi formami mobilności, to w porządku. Ale słowo „aktywna” pachnie próbą zepchnięcia tej mobilności do sfery rekreacyjnej, sportowej i jej rozdrobnienia, a może nawet skonfliktowania. W odczuciu urzędników infrastruktura „sportowa” dla „aktywnych”, w dodatku mocno zróżnicowanych pod względem liczby kółek lub ich braku, może być traktowana mniej poważnie, niż poważna „niemobilność” samochodowa, w którą należy inwestować miliardy, bo tak uczono w latach 60 ubiegłego wieku, kiedy wiceprezydent ds. inwestycji Tadeusz Trzmiel kończył studia. Brzmi strasznie, ale obym się mylił.

Naszemu dzielnemu Oficerowi przybywa obowiązków, ale nie przybywa możliwości. Marcin Wójcik w ZIKiT wciąż jest nie oficerem, lecz najwyżej podoficerem i nawet jeżeli wczoraj awansował ze stopnia kaprala na plutonowego, to wciąż musi współpracować z generałem Trzmielem i kapitanem Migdałem, o marszałku Majchrowskim nie wspominając. Kolejne miasta w Polsce rezygnują z Masy Krytycznej bo rowerzyści mają w magistratach wysokich rangą urzędników (dyrektorów lub pełnomocników), a w Krakowie inwestycje stoją, gdyż oficer-kierownik nie ma wystarczającej formalnej siły przebicia by wymusić na swoich przełożonych realizację ich politycznych obietnic.

Wreszcie pojawia się pytanie: kto się będzie troszczył o los podróżujących komunikacją zbiorową, którzy w zdrowym mieście stanowią większość? Czy ci sami, wspomnieni już, betonowi urzędnicy, dla których tramwaj jest tylko okazją na unijne dofinansowanie miejskiej autostrady? Pytanie to jest dość aktualne, kiedy przedstawiciele poważnych, jak się do niedawna wydawało, organizacji rowerowych bronią samochodów kosztem zbiorkomu.

To, co jednak najbardziej zasmuciło mnie w informacji o zmianach w ZIKiTcie, to wypowiedź Piotra Hamarnika, rzecznika tej instytucji: Urzędnicy zauważyli, że mobilność krakowian to nie tylko samochód i coraz więcej ludzi wybiera inny środek transportu. Co nie oznacza oczywiście – jak zastrzega Hamarnik – że „ruch samochodowy schodzi do podziemia„.

To ostatnie zdanie, ten ogarek dla samochodowego diabła, odróżnia nas najbardziej od państw i miast, którym naprawdę zależy na zmianie. To dzięki takim wypowiedziom wielu mieszkańców Krakowa wciąż uważa, że prawo do jazdy samochodem i jego darmowego parkowania to jedno z podstawowych praw człowieka, a samochodów w mieście zamiast ubywać, przybywa. Zamiast wzorować się na Helsinkach, które w ciągu najbliższych 9 lat chcą całkowicie wyeliminować samochody w mieście (nie zakazami, lecz skutecznie przekonując mieszkańców, że auta w mieście sensu nie mają), Kraków wciąż próbuje leczyć nadwagę poszerzając spodnie.

Dopóki tak będzie, dopóki na poziomie strategicznym będziemy miastem wołającym totus tuus samochodowi, tak długo żadna, teoretycznie dobra dla rowerzystów wiadomość, nie będzie cieszyć tak bardzo, jakby mogła, a do wszystkich, nawet z pozoru najkorzystniejszych decyzji prezydenta będziemy podchodzić z ogromną ostrożnością, szukając w nich drugiego dna, wszak w Krakowie Majchrowskiego po każdym kroku (z przytupem) w przód najczęściej następują dwa ciche kroki w tył.