„Sukces” Krakowa w European Cycling Challenge 2017

Od początku mówiłem: nie wezmę w tym udziału. Nie przyłączę się do imprezy do której namawia cały pion propagandowy Krakowa, od portalu Kraków PL po ZIKiT i Wavelo. Nie dołożę swojej cegiełki do czegoś, co mogłoby być wykorzystane do pokazania, jak dobrze się mają w Krakowie rowerzyści, kiedy tak naprawdę mają się źle!

Dziś, trochę po półmetku, po raz pierwszy spojrzałem na wyniki. Nie zaskoczyły mnie zbytnio. Pierwsze miejsce Gdańsk, wysoko Warszawa, która jest po prostu duża, dobre miejsce Bydgoszczy, Wrocławia…

Ale naprawdę ciekawie robi się jeśli podzielić te wyniki przez liczbę mieszkańców. I tak niekwestionowanym liderem pozostaje Gdańsk – zdecydowany wzór do naśladowania dla innych polskich miast.

Drugie miejsce zajęła Bydgoszcz, w której ostatnio dużo się dzieje, powstaje sporo infrastruktury rowerowej (jak choćby most tramwajowo-rowerowy).

Podium zasłużenie zamyka Wrocław – jeden z pionierów, który w dodatku nie spoczął na laurach.

Kolejne miejsca to Poznań (zaczyna być widać efekty polityki prezydenta Jaśkowiaka, Rada Miasta właśnie przyjęła politykę rowerową), Warszawa (w której od kilku lat w zrównoważony transport inwestuje się ogromne pieniądze, sprawnie też działa sieć Veturilo). Coś drgnęło też w Łodzi.

A potem jest Kraków. Z wynikiem 19-krotnie gorszym od Gdańska. I to, paradoksalnie, może być dobra wiadomość bo podobno wszyscy pytają, czy w Krakowie rzeczywiście jest tak źle…

Termometr

13 kwietnia około godziny 13:35  Wavelo znacznie ograniczyło ilość informacji udostępnianych publicznie przez swój system komputerowy. Od tego czasu niemożliwe jest w czasie rzeczywistym  rozróżnienie pomiędzy rowerami wypożyczonymi, zarezerwowanymi, zepsutymi oraz wycofanymi z użycia. Znacznie zmniejszyło to możliwości prowadzonego przez nas monitoringu. Na szczęście pomimo to jesteśmy w stanie zupełnie nieźle zdiagnozować stan krakowskiego roweru publicznego. Stan który eufemistycznie można określić jako niezbyt dobry.

Zasadnicze problemy są dwojakiego rodzaju. Przede wszystkim jak na razie „innowacyjny system rowerowy 4-tej generacji” po prostu nie jest używany. Przed niecałym tygodniem, pół roku po uruchomieniu, w systemie zarejestrowanych było zaledwie 3200 użytkowników. To wręcz szokująco niska liczba biorąc pod uwagę fakt rozdania prawie 50000 voucherów uprawniających do bezpłatnego korzystania z rowerów Wavelo przez miesiąc. W tej sytuacji nie dziwią marne statystyki wypożyczeń. Żart z czasów słusznie minionych mówił, że ZSRR ma najnowocześniejsze rolnictwo na świecie – pola orzą helikopterami, ziarno sieją ze sputników, a chleb oglądają w telewizji. Niestety w przypadku Krakowa korzyści z posiadania najnowocześniejszego systemu rowerowego sprowadzają się na razie głównie do możliwości oglądania zupełnie fajnych rowerów stojących smutno na stacjach.

Problem drugi polega na tym, że Wavelo nie wywiązuje się z warunków koncesji a ZIKiT nie wydaje się na to w jakikolwiek sposób reagować. Dziś mija termin, w którym system miał składać się z 1500 rowerów w 150 stacjach. W rzeczywistości stacji jest 141. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z rowerami – faktycznie wprowadzonych do ruchu jest zaledwie 1018 z czego około 60 jest uszkodzonych. W ten sposób operator, mający już na swoim koncie poważną wpadkę przy uruchamianiu KMK Bike trzy lata temu, po raz kolejny pokazuje, że nie jest w stanie w pełni uruchomić systemu w zadeklarowanym terminie. Również analogicznie jak w zeszłych latach ZIKiT wydaje się nie wyciągać ani wniosków ani konsekwencji z tego stanu rzeczy.

W obliczu tak błyskotliwego sukcesu nie dziwi brak chęci do chwalenia się nim. ZIKiT i Wavelo, zamiast wytłumaczyć się z problemów i przedstawić plan naprawy sytuacji, starają się ukryć wstydliwe dane. Stłucz pan termometr, nie będziesz miał pan gorączki.

Modyfikacja: 2017-04-17 wprowadziłem poprawki do liczby wprowadzonych do ruchu i uszkodzonych rowerów. Poprzednie, niepoprawne dane wynikały z błędnego zakwalifikowania rowerów części rowerów wycofanych z ruchu jako uszkodzonych.

Eurocennik

Ceny abonamentów rocznych wybranych europejskich systemów roweru publicznego

MiastoSystemCenaWarunkiUwagi
WiedeńCitybike Wienbezpłatnypierwsza godzina każdego przejazdu bezpłatnaopłata aktywacyjna przy rejestracji w systemie €1
BelfastCoca Cola Zero Belfast Bikes100 zł
(£ 20)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
DublinCoca Cola Zero Dublinbikes108 zł
(€25)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
HelsinkiStadscyklar108 zł
(€25)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatnedziała w okresie od początku maja do końca października
ParyżVélib'126 zł
(€29)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
MilanBikeMi155 zł
(€36)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
ParyżVélib'169 zł
(€39)
pierwsze 45 minut każdego przejazdu bezpłatne- zniżki dla młodzieży w wieku 14-26 lat (€29)
- zniżki dla studentów pobierających stypendium (€19)
- zniżki dla uprawnionych do bezpłatnych przejazdów komunikacją miejską (€19)
KrakówWavelo179 złgodzina jeżdżenia na dobę bezpłatne
BarcelonaBicing204 zł
(€47,16)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
BerlinNextbike208 zł
(€48)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatnew ramach jednego abonamentu możliwość pożyczania roweru we wszystkich systemach rowerów miejskich w Niemczech prowadzonych przez Nextbike
KrakówWavelo224 złpółtorej godziny jeżdżenia na dobę bezpłatne
BudapesztMOL BuBi264 zł
(18900 HUF)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatneabonament o połowę tańszy dla posiadaczy Budapest Pass
LondynSantander Cycles447 zł
(£ 90)
pierwsze pół godziny każdego przejazdu bezpłatne
Ceny w złotych przeliczone po kursach z dnia publikacji. Wszystkie pozostałe dane na podstawie oficjalnych cenników i regulaminów, stan z dnia publikacji.

 

Kac budżetowy

Ledwo przebrzmiało Le Beaujolais nouveau est arrivé! a już lekki ból głowy zamienił się w potężnego kaca spowodowanego lekturą rowerowej części prezydenckiego projektu budżetu miasta na przyszły rok.

Na pierwszy rzut oka nie wygląda to bardzo źle. Ponad 20 mln zł na inwestycje rowerowe to krakowski rekord. Z faktu, że spora część to środki zewnętrzne nie sposób czynić zarzutu, oszczędność w Krakowie zawsze była cnotą. Niestety projekt ten jest jak młode wino, niby przyjemne, ale na koniec kac gwarantowany.

Przede wszystkim rekordowa kwota została uzyskana sztucznym wspomaganiem. Ponad 7 mln zł, czyli ponad jedna trzecia całego budżetu (na wykresie zaznaczone czarną przerywaną linią), to środki przeniesione z niezrealizowanych w tym roku Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych. Ich niewykonanie oznaczałoby utratę dofinansowania. W rezultacie zamiast uczciwie raportować brak postępów, miasto przekłada na coraz odleglejsze terminy prace które miały być już dawno zakończone, zarazem przesuwając przeznaczone na nie pieniądze na kolejne lata. W ten sposób podziwiamy pięknie rosnące z roku na rok słupki, tylko nadal nie mamy po czym jeździć.

Problem drugi to lista inwestycji. Miasto wybiera projekty do realizacji kierując się przede wszystkim możliwością ich sfinansowania ze źródeł zewnętrznych. W rezultacie ignorowane jest Studium Podstawowych Tras Rowerowych czy raport zespołu poreferendalnego. Innymi słowy w pierwszej kolejności dostajemy ścieżki niewątpliwie potrzebne, choć niekoniecznie najpilniej potrzebne. W rezultacie nadal nie widać nadziei np. na poprawę bardzo złej sytuacji na północy Krakowa.

Na trzecią nóżkę będzie o tradycyjnych jesiennych obietnicach wiceprezydenta Trzmiela, równie tradycyjnie nierealizowanych. O tyle nie zaskakuje brak zarówno w projekcie budżetu jak też w projekcie Wieloletniej Prognozy Finansowej ostatnio nonszalancko zalicytowanych inwestycji.

Czyli w Krakowie bez zmian. Ale czy na pewno? Uważna lektura projektu zmian WPF pokazuje kwotę ponad 30 mln zł przeznaczoną na infrastrukturę rowerową w latach 2019-2020. Czyżby był to pierwszy sygnał, że prezydent Majchrowski planuje już następną kadencję? 😉

Uwaga: wykres nie obejmuje nakładów na kładkę Ojca Bernatka oraz na obsługę roweru miejskiego. Realizacja budżetu w roku 2016 przedstawiona w oparciu o prognozę UMK z 2016-09-30.

Rok nie wyrok

Rok temu działający w imieniu Prezydenta Miasta dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miasta Krakowa, wysługując się policją, doprowadził do bezprawnego rozbicia przejazdu Masy Krytycznej. Przez następne pół roku musieliśmy prowadzić walkę o przestrzeganie podstawowych praw obywatelskich. Walczyliśmy na ulicach, organizując co miesiąc przejazdy pomimo bezprawnych zakazów urzędników miejskich. Walczyliśmy w sądach, doprowadzając najpierw do uznania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny działań UMK za rażące naruszenie prawa i w końcu do obalenia, kolejno przez Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny, bezprawnego zakazu organizowania zgromadzeń w formie przejazdu rowerowego.

Już tylko to byłoby sporym osiągnięciem, z którego zresztą nie tylko my korzystamy. Uzyskane przez nas orzeczenia do tej pory wykorzystane zostały przez Kraków Miastem Rowerów przy organizacji przejazdu z okazji Dnia Bez Samochodu oraz przez organizatorów II Zlotu Rowerów Cargo. Nie ma za co, koledzy 😉

Ale dość kombatanctwa, mimo marnujących nasz czas urzędniczych podchodów mamy się czym chwalić poza wygranymi w sądowych pojedynkach. Przede wszystkim jeździliśmy. Jeździliśmy jak Masie przystało co miesiąc, nie przejmując się bezprawnymi zakazami urzędasów, kłamstwami samozwańczych liderów czy też krótkotrwałym okresem kiedy Kraków był rzeczywiście przyjazny rowerzystom. Pomagaliśmy jeździć innym, współpracując przy
organizacji Święta Cyklicznego oraz Zlotu Rowerów Cargo. Razem ze Świętem Cyklicznym zorganizowaliśmy cieszący się dużym oddźwiękiem plebiscyt na Złotą i Zardzewiałą Zębatkę. Byliśmy coraz lepiej widoczni dzięki nowej stronie www, coraz większej liczbie zwolenników na profilu Masy na FB, ale też dzięki nowym nalepkom oraz fladze. Wydawaliśmy masówkę, do której udało nam się pozyskać sporo ciekawych tekstów. Analizowaliśmy budżet rowerowy. Przyglądaliśmy się statystykom wypadków. Rozdaliśmy 100 zestawów światełek żeby liczbę wypadków zmiejszyć. Wypowiadaliśmy się w sprawach dotyczących organizacji ruchu. Braliśmy udział w konsultacjach dotyczących rozszerzenia Kontraktu 100 Rozwiązań o zagadnienia dotyczące pieszych.

Nieskromnie mówiąc, sporo. Czy dość? Oczywiście nie, sądząc po tym, że władze miasta nadal ignorują swoje zobowiązania i obietnice. Projekt przyszłorocznego budżetu też nie napawa optymizmem. Dlatego paliwa do jazdy mamy dość na wiele lat. Bo rok nie wyrok 😉

Kasa misiu, kasa

Jesień. Pieniędze przerzucane z jednej rubryki do innej w projekcie budżetu miasta szeleszczą jak opadające liście. W przeciwieństwie do liści, które Anemoi sprawiedliwie rozdzielają między ścieżki rowerowe, chodniki, jezdnie czy parkingi samochodowe, krakowskie budżetowe wiatry nieodmiennie wieją rowerzystom w oczy. A jak już nawet jakieś pieniądze na infrastrukturę rowerową padną, to często potem są z niej pracowicie zmiatane.

Wyjątkiem od reguły był jedynie rok 2014. Oczywiście korelacja z wyborami lokalnymi była całkowicie przypadkowa, tak samo jak nigdy nie zrealizowane obietnice z zeszłego roku zupełnie przypadkowo złożone zostały tuż przed wyborami parlamentarnymi.

Źródłem optymizmu nie może być również wzrost w bieżącym roku nakładów zewnętrznych na Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. Jest to efekt czysto księgowego zabiegu polegającego na przeniesieniu na bieżący rok niewykorzystanych środków z poprzedniego roku. Co gorsze, okres w którym środki te można wykorzystać kurczy się, rośnie więc ryzyko ich przynajmniej częściowej utraty.

Porównanie z innymi miastami jeszcze dobitniej pokazuje, że w kwestii rowerów Kraków to nadal Golicja i Głodomeria. Dla przykładu, tegoroczny budżet rowerowy Wrocławia wyniósł 25 mln zł (nie licząc środków na utrzymanie roweru miejskiego). O pieniądzach przeznaczanych na infrastrukturę rowerową w obecnej stolicy nie ma nawet co wspominać, z naszej prowincjonalnej perspektywy te kwoty wydają się kosmiczne, wręcz niewiarygodne.

Po ponad dwóch latach można definitywnie stwierdzić, że okadzanie referendum nie działa na budżetowe demony. Dlatego słowami klasyka chcemy przypomnieć Panu Prezydentowi o jego obietnicach.

Uwaga: wykres nie obejmuje nakładów na kładkę Ojca Bernatka oraz na obsługę roweru miejskiego. Realizacja budżetu w roku 2016 obejmuje tylko pierwsze półrocze (nowsze dane nie zostały jeszcze opublikowane).

Do przerwy 29 do 110

Kontrakt 100 Rozwiązań jest ambitnym planem poprawy krakowskiej infrastruktury rowerowej, z założenia koncentrującym się na zadaniach nie wymagających znacznych nakładów finansowych. Kluczowym jego elementem jest udział strony społecznej polegający na zgłoszeniu miejsc w których taka działania są możliwe. Zainicjowany w 2013 roku przy znaczącym udziale obecnego oficera rowerowego Marcina Wójcika projekt doprowadził do sformułowania w ramach Krakowskiego Dialogu Cyklicznego 110 zadań.

Bardzo szybko okazało się, że oryginalnie przewidywany dwu- lub trzyletni czas wykonania jest niezbyt realistyczny. Po trzech latach prac stopień realizacji wynosi 26% (wykres pomija pięć zadań dla których nie udało się ustalić daty wykonania). Wymieniając niektóre przyczyny tego stanu rzeczy, Marcin Wójcik jest znacznie bardziej ostrożny z prognozowaniem terminu zakończenia projektu. Sądząc po dotychczasowym tempie niewykluczone, że przyjdzie nam poczekać 9 kolejnych lat, choć wyraźny wzrost dynamiki w bieżącym półroczu może napawać lekkim optymizmem.

Film tylko dla dorosłych: Lipcowa Światowa Masa Krytyczna

Miesiąc temu media i internauci byli zgodni: Masa Krytyczna w piątek w trakcie trwania Światowych Dni Młodzieży zablokuje tę część miasta, która jeszcze może się poruszać. To miał być horror, istna apokalipsa, kilometrowe korki, kierowcy wyrywający sobie włosy z głów i chorzy umierający w karetkach.

Obiecaliśmy, że tak nie będzie, a przejazd sfilmujemy i udostępnimy żeby pokazać, że nieprzychylni (i często nieprzebierający w słowach) komentatorzy się mylili. Oto efekt.

Licencja na zabijanie?

W ramach uzupełnienia notki Karty i mity sprawdźmy, kto ponosi winę w wypadkach drogowych z udziałem pieszych. Oczywiście piesi, bo przecież kierowcy muszą mieć prawo jazdy, a co za tym idzie, znają przepisy i je przestrzegają, prawda? Otóż nie, nieprawda. Piesi są sprawcami mniej niż jednej trzeciej wypadków ze swoim udziałem. Co więcej, analogicznie jak w przypadku rowerzystów, odsetek ten od lat konsekwentnie maleje.

sprawcy wypadków z udziałem pieszych

Źródło: http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html

Karty i mity

Mit: brak obowiązku posiadania karty rowerowej przez dorosłych rowerzystów oznacza, że nie znają przepisów i przez to powodują wypadki

Fakt: rowerzyści są winni jedynie niewielkiej części wypadków ze swoim udziałem, co więcej odsetek wypadków w których winę lub współwinę ponoszą rowerzyści systematycznie maleje

sprawcy wypadków rowerowych

Źródło: http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html