Świecimy przykładem

Słońce nad Krakowem zajdzie dziś o godz. 17:43, a to oznacza, że wielu rowerzystów będzie poruszać się w ciemnościach. Przepisy wymagają, a my je popieramy, żeby rower po zmroku był wyposażony w białe światło z przodu i czerwone z tyłu, każde z nich stałe lub pulsujące, oraz czerwony odblask z tyłu.

Nie jest natomiast wymagane, ani nie jest wystarczające: światło odblaskowe z przodu, odblaski lub światła na kołach, pedałach, odzieży, plecakach czy nogach rowerzysty.  Choć oczywiście im więcej takich elementów, tym lepiej jesteście widoczni na drodze.

Światła powinny być na rowerze a nie na rowerzyście, zwłaszcza że latarki-czołówki mogą razić innych rowerzystów! Jeżeli wieziecie na rowerze jakieś bagaże lub macie długie ciuchy, to tylne światło lepiej zamocować np. na bagażniku, w ten sposób unikniecie jego zasłonięcia.


Na marginesie: powyższy tekst powstał w październiku 2015 roku (zaktualizowałem jedynie godzinę zachodu słońca) i stanowić miał element akcji mającej na celu poprawę bezpieczeństwa rowerzystów. W jej ramach mieliśmy podczas Masy tłumaczyć potrzebę dobrego oświetlenia rowerów, wyjaśniać jakie przepisy w tym zakresie obowiązują oraz rozdawać przekazane przez sponsorów zestawy oświetlenia (widoczne na zdjęciu powyżej). Niestety, ze względu na bezprawne działania Urzędu Miasta Krakowa, akcja ta nie doszła wtedy do skutku.

Ilustracja

 

Ulica Buszka, rowerowe połączenie Reymonta z Armii Krajowej, zamknięta ze względu na budowę. Informacji o konieczności wybrania objazdu na wcześniejszym skrzyżowaniu nie ma. Żeby się o tym dowiedzieć, przejeżdżamy prawie całą długość ulicy i nadkładamy drugie tyle po zawróceniu przed znakiem zakazu.

Mała ulica, zaskakująco duży problem. I doskonała ilustracja tego, jak ZIKiT traktuje rowerzystów.

Drogi, ale czy dobry?

Po rozważaniach nad sensem i ceną krakowskiego roweru publicznego nadszedł czas na sprawdzenie jakości oferty Wavelo. Korzystając z uprzejmości wolącego zachować anonimowość użytkownika systemu wypożyczyłem rower i przejechałem na nim kilka kilometrów, pompując przy okazji statystyki 😉

Zalety:

  • Rower był w idealnym stanie technicznym
  • Wyjęcie roweru jest łatwe, uchwyt służący do mocowania ulocka w czasie jazdy bardzo wygodny
  • Magnes przytrzymujący rower przy stojaku doskonale pełni swoją funkcję
  • Nóżka jest stabilna
  • Sztyca ma szeroki zakres regulacji; czytelne oznaczenia ułatwiają szybkie ustawienie przy ponownych wypożyczeniach
  • Wygodne siodełko
  • Napęd bez zarzutu, cichy, brak oporów czy luzów
  • Dobrze wyregulowana przerzutka (przy czym drugi rower wydawał wyraźne zgrzyty przy zmianie przełożeń, pomimo poprawnej techniki ich wykonywania)
  • Sprawne hamulce, przyzwoita modulacja, siła hamowania jak najbardziej adekwatna do roweru miejskiego
  • Niezły koszyk

Dość krótka rama w połączeniu z kształtem kierownicy wymusiła na mnie nietypową pozycję z łokciami bezpośrednio przy tułowiu. Pomimo tego jazda była bardzo komfortowa.

Wady:

  • Brak możliwości wypożyczenia roweru przy pomocy telefonu; problem wręcz wstydliwy w obliczu mocno reklamowanego zaawansowania technicznego systemu
  • Niezbyt wygodna klawiatura (trzeba mocno naciskać klawisze)
  • Chwilami nieprzyjemnie migocący ekran
  • Rower jest bardzo ciężki; co prawda w najmniejszym stopniu nie przeszkadza to w jeździe po płaskim, ale podejrzewam problemy na stromych podjazdach (na południu jest tego trochę, np. Parkowa, Swoszowicka, Dauna)
  • Przednia lampka pełni jedynie funkcję pozycyjną, w najmniejszym stopniu nie oświetlając drogi przed rowerem; na dodatek podczas jazdy w ogóle nie widać, czy oświetlenie działa

Innym problemem, niezwiązanym bezpośrednio z rowerem i szczęśliwie jedynie chwilowym, jest niezbyt czytelne oznakowanie stacji, które jeszcze nie są oddane do użytku. Dotyczy to zwłaszcza stacji w centrum, gdzie początkujący użytkownik może przypuszczać, że wszystkie już są uruchomione.

Rowery się liczą

Dla nas to oczywiste, niedowiarkom potrzebne są twarde liczby. Dlatego bardzo ważną inwestycją, mimo braku bezpośrednich z niej korzyści, było uruchomienie w Krakowie liczników zliczających rowerzystów przejeżdżających przez kluczowe punkty miasta. Dzięki nim widać chociażby, że nawet w lutym przez Rondo Mogilskie przejeżdża na rowerach ponad tysiąc osób dziennie.

Jednym z istotnych elementów racjonalnej polityki transportowej miasta jest rower publiczny. Pozwala on niskim kosztem odciążyć ulice z samochodów jak i efektywnie wykorzystać potencjał transportu zbiorowego, pozwalając pasażerom szybko pokonać drogę od przystanku do celu podróży. Oczywiście tylko pod warunkiem, że jest powszechnie używany.

Kraków, wbrew stereotypom, postawił w kwestii roweru publicznego na rozwiązania nowatorskie, Wavelo jest najnowocześniejszym tego rodzaju systemem w Polsce. Oczywiście nowatorskość ma swoją cenę, a tej miasto, tym razem całkowicie ze stereotypem zgodnie, ponosić nie miało zamiaru. W rezultacie całość kosztów została przerzucona na użytkowników, którzy w dotychczasowej cenie mogą jedynie popatrzeć na piękne, błyszczące GPSami i wałami Cardana rowery.

Po przeszło 4 miesiącach czas najwyższy przekonać się, czy piękno i zaawansowanie techniczne nowego systemu przebiło przysłowiowe centusiostwo krakusów. Niestety, ani operator ani ZIKiT nie publikując danych pozwalających ocenić, jak powszechnie rower miejski jest faktycznie używany. Dlatego postanowiliśmy pomóc, udostępniając na bieżąco aktualizowane statystyki wypożyczeń. Niech rowery miejskie też się liczą 🙂

Hybrydowa Masa Krytyczna

Kiedy Masa Krytyczna zaczęła raz w miesiącu paraliżować miasto, władze, zamiast stanowczo zareagować, przyjęły strategię ignorowania problemu. Takie podejście jedynie rozzuchwaliło rowerzystów. Na skutki nie trzeba było długo czekać. Kolejny raz zablokowana jest komunikacja miejska na Długiej. Szczególnego potępienia wymaga stosowana przez rowerzystów hybrydowa strategia paraliżowania miasta. Żeby ukryć prawdziwą przyczynę blokady, rowerzyści przesiedli się do samochodów. Poproszony o komentarz rzecznik Krakowskiej Masy Krytycznej odpowiedział jedynie “Takie samochody można kupić w każdym salonie, nie ma żadnych dowodów na to, że kierowali nimi rowerzyści”. Tak, jakby jawne lekceważenie przepisów i oczywista intencja zablokowania komunikacji miejskiej nie była wystarczającym dowodem na to, kto naprawdę stoi za tą akcją.

Tak dalej być nie może. Agresji rowerzystów należy dać stanowczy odpór. Koniec z próbami zepchnięcia samochodów do podziemia. Parking na Placu Inwalidów powinien być naziemny, a przez to tańszy w budowie i wygodniejszy w użyciu. Do podziemia, dla własnego bezpieczeństwa, powinni zejść piesi. Likwidacja zebr i zastąpienie ich przejściami podziemnymi nie tylko upłynni ruch samochodów, ale też rozwiąże problem przejeżdżających przez pasy rowerzystów.

Aktualizacji powinny również ulec przepisy dotyczące parkowania na chodnikach. Wymaganie pozostawienia półtora metra wolnego miejsca jest fikcją równie oczywistą jak wymóg przestrzegania ograniczeń prędkości. Utrzymanie tego stanu rzeczy nie dość, że jest nieuzasadnione, to na dodatek zwiększa zagrożenie pieszych. Samochody stawiać należy tak, żeby żaden rower się nie przecisnął, likwidując tym samym problem rowerzystów szalejących po chodnikach. Rzekomo nielegalne parkowanie należy jak najszybciej zalegalizować, uwzględniając przede wszystkim przepisy dotyczące zasiedzenia.

Ponadto, należy natychmiast zaprzestać nasilającej się ostatnio akcji zawłaszczania przestrzeni przez wywrotowców polegającego na malowaniu kontrapasów i stawianiu stojaków rowerowych. Zajęte w ten sposób miejsca parkingowe powinny być oddane ich prawowitym użytkownikom.

Na koniec: oficera rowerowego należy zdegradować, szeregowiec wydaje się zdecydowanie bardziej adekwatną rangą. Wywrotowców z Masy Krytycznej deportować do Kopenhagi, kończąc tym samym ten nieszczęsny incydent. No i na wszelki wypadek nałożyć embargo na produkty firmy Rover.

Dopóki te racjonalne i ograniczone postulaty nie zostaną zrealizowane, zdesperowani kierowcy będą dwa razy dziennie, w godzinach porannych i popołudniowych, wyruszać na Krakowską Samochodową Masę Nadkrytyczną. Dopiero wtedy okaże się, która strona dysponuje większymi możliwościami blokowania miasta ;)

A bliźniego swego… byle nie rowerowego

Ilekroć Masa Krytyczna jedzie w „kontrowersyjnym” terminie, tzn. w czasie, kiedy miasto staje się wyjątkowo nieprzyjazne dla ruchu samochodowego, tyle razy następuje epizod wyjątkowego zainteresowania mediów naszym przejazdem. Tak było w zeszłym roku w piątek przed niedzielą, w którą wypadało święto Wszystkich Świętych, tak jest i teraz, na tydzień przed Światową Masą Krytyczną, która przejedzie przez Nową Hutę w czasie Światowych Dni Młodzieży.

Dziennikarze zwykle pytają o komentarz do stwierdzenia, że Masa Krytyczna blokuje ruch, stwierdzenia nieprawdziwego i wręcz mitycznego. Niestety, jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś z mediów udał się z nami na Masę w celu udokumentowania tego kataklizmu komunikacyjnego, który rzekomo powodujemy. A przekaz, choćby niewypowiedziany wprost, pozostaje: rowerzyści blokują miasto, rowerryści terroryzują mieszkańców, pedalarze porywają małe dzieci i z ich skóry robią sobie siodełka…

W efekcie tego przekazu spotykamy się regularnie z falami hejtu internetowego, nieopartego na faktach, emocjonalnego, często wulgarnego. Nie ma znaczenia, że Masa pojedzie z dala od centrum, że będzie nas może 30 osób, bo kto może, ten z Krakowa w tym czasie ucieka, że większe utrudnienia w ruchu powoduje jeden samochód z L-ką na dachu… Ważne, by wyładować swoje negatywne emocje, by znaleźć winnego godzin spędzonych za kółkiem na ulicach Krakowa, który wg raportu serwisu korkowo.pl jest na podium najbardziej zakorkowanych miast w Polsce, choć badania nie są prowadzone wyłącznie w ostatnie piątki miesiąca.

Staramy się dyskutować (o ile jest to możliwe, a nie zawsze jest, co zobaczycie niżej), tłumaczyć, dlaczego jedziemy, dlaczego akurat wtedy, oraz, że utrudnienia będą minimalne, jeśli nie żadne. Ale czasem taka dyskusja to orka na ugorze. Komentatorzy są argumentoodporni.

Oto kilka „najciekawszych” wypowiedzi z ostatnich kilku dni, z naszego fanpage’a i grup poświęconych komunikacji. Wszystkie wypowiedzi są dostępne publicznie, podobnie jak nazwiska ich autorów, którzy umieścili je dobrowolnie, dlatego nie czujemy się w obowiązku poddawać je anonimizacji.

Zacznijmy od recenzji naszego fanpage’a. Jesteśmy już przyzwyczajeni, więc nie przejmujemy się jednogwiazdkowymi ocenami. Ale cenimy sobie merytoryczną krytykę. Nie zawsze ją otrzymujemy:
Screen Shot 2016-07-22 at 16.31.54 Screen Shot 2016-07-22 at 16.32.02 Screen Shot 2016-07-22 at 16.32.13

 

Medycyna ludowa w naszym kraju kwitnie. Szczególnie w zakresie neuroonkologii i psychiatrii:
Screen Shot 2016-07-22 at 17.25.09 Screen Shot 2016-07-22 at 17.25.25
znacznie gorzej ze znajomością prawa konstytucyjnego, ale jak mawiał klasyk, trudno.

I pozostając w temacie zdrowia: Nigdy nie brakuje ciekawych porównań, doskonale podsumowujących ogół rowerzystów.
Screen Shot 2016-07-22 at 17.27.13

Mamy też specjalistów od savoir-vivre’u:
Screen Shot 2016-07-23 at 12.28.12

A nawet coachów od samooceny:
Screen Shot 2016-07-23 at 12.29.07

 

Aktualizacja 29 lipca:
Dyskusja rozgorzała na nowo, min. po zamieszczeniu informacji o Masie na oficjalnym profilu facebookowym Miasta Krakowa. Oberwało się również urzędnikom, którzy zrealizowali swój obowiązek, o co przed ponad pół roku walczyliśmy w sądach:

Screen Shot 2016-07-29 at 13.49.39

Były też standardowe serdeczności od zaprzyjaźnionych psychiatrów, którzy jednak nie mogli się jednak dogadać, co do diagnozy:
Screen Shot 2016-07-29 at 14.22.43
Screen Shot 2016-07-29 at 14.24.32
Screen Shot 2016-07-29 at 14.27.15

… i pomysły racjonalizatorskie:
Screen Shot 2016-07-29 at 14.24.49

Ale od samego początku zdecydowanym numerem jeden były życzenia:
Screen Shot 2016-07-22 at 17.14.24

Screen Shot 2016-07-22 at 17.45.11
Żebyście nie musieli przepisywać, oto link do filmiku (właściwa akcja od ok. 1:10).

Skojarzenia z Paryżem i Niceą poniekąd prawidłowe.

Ale podobno to MY jesteśmy terrorystami…

Tekst będzie aktualizowany na bieżąco.